W czasie suszy wiele się może zdarzyć

Komentarze 7
2015-08-17

Pierwszy dzień urlopu, jedziemy na wakacje. Gdzie oczywiście że, Kotlina Kłodzka. I jak to bywa w życiu a raczej gdy ja mam wakacje, niebo zachmurzone. Słonka ani grama, ale nic to ubrani na krótki rękawek pędzimy (o ile można powiedzieć o pędzeniu załadowanym małym autkiem po sam sufit z pełnym obłożeniem siedzeniowym) na nasz pierwszy przystanek którym jest Bardo. Wiele razy przejeżdżałam przez to miasteczko, ale ani razu nie udało mi się tam zatrzymać. Tym razem też pewnie byłoby tak samo gdyby nie spływ pontonowy Przełomem Bardzkim który zarezerwowałam z miesiąc wcześniej. O naiwności, kto robi takie rzeczy gdy za oknem od miesiąca nie pada- no ja. Docieramy na miejsce i ogarnia mnie przerażenie, stan wody niski, wszystkie opony wystają, wszelkie śmieci ponad lustrem wody, a jej kolor wręcz czerwony. Okazało się że dzień wcześniej były obfite opady w Nowej Rudzie i dlatego taki kolor wody. No nic z cichą nadzieją że, jednak spływ się nie odbędzie idziemy do kasy. I jakież moje rozczarowanie, płyniemy . To nic że woda czerwona, że niski stan wody, a miejscami jej brak. Atrakcja. I na dodatek pada deszcz. Półtora miesiąca praktycznie bez deszczu i Sahara, a dziś akurat chłodno i pada. Wywożą nas jakieś 15km poza Bardo, któtkie przeszkolenie z siadania i trzymania pagaja i wypływamy.



Płyniemy we czwórkę, sami bez trasy, mapy, z wytycznymi strategicznych punktów jakimi są mosty, przy których mamy trzymać się środka bo tam koparka pogłębiła🙂 inaczej utkniemy. I początek był super, ale potem więcej osiadania na mieliźnie której nie widać spod czerwonej wody, niż płynięcia i na dodatek pada deszcz. Ale trudno żeby zakończyć tą przygodę trzeba dopłynąć do końca. A to jakieś 3 godziny machania pagajem, nurt sam nie niesie niestety. Oczywiście chłopakom zachciało się zabawy w krecenie bączka, co skończyło się chorobą morską (moją oczywiście). No ale w czasie suszy, praktycznie bez większej wody, więcej pchając niż płynąc docieramy do celu. I co , nikogo to niezniechęciło, już są kolejne plany na spływ ale może tym razem po wiosennych roztopach.

Po przebraniu się i już w strugach deszczu idziemy zwiedzać Bardo. Centralnym miejscem jest kościółw którym znajduje się najstarsza na Dolnym Śląsku figurka romańska uśmiechniętej Matki Boskiej. Bardo to brama dawnego Hrabstwa Kłodzkiego. A samo słowo"bardo" oznacza wzgórze, warownię na wzgórzu, straż , wartę. Tutaj taką wartą jest kościół, do którego wędrowali wierni z całego świata. Podczas zawieruchy wojennej, figurka Matki Boskiej była wywożona w bezpieczne miejsce a na jej miejscu stała kopia. Ale komu to przeszkadzałao. Z obawy żeby nie uszkodzić podczas całowania świętej figurki w 1906, wykonano specjalną podstawkę z czastką Domu Loretańskiego. Potem z czasem dołączono do niej relikwie świętych.Obecnie do ucałowania podaje się relikwiarz.



Idziemy do IT i tu zonk, Kalwaria zamknięta z powodu suszy, pytam jakiej suszy przecież pada, ale to żaden argument, nie wolno zamknięte. Trudno idziemy na Górę Rożańcową i co jest dziwne ta otwarta chociaż też w lesie. Widocznie las , lasowi nie równy. To tu w 1966r podczas obchodów 1000 lecia chrztu Polski arcybiskup Bolesław Kominek koronował figure Matki Boskiej. Przybyło na tą uroczystosc tak jak kiedyś około 150 tys. wiernych. Żeby zapobiec tak wielkim uroczystością władze PRL posadziły w tym miejscu las. Same kapliczki są przeróżne. Napewno nie tradycyjne. Ale piękne. Z Góry Różańcowej widzieliśmy krzyż na Kalwarii w mgle. Więc nawet jakby nam się udało wejść to i tak widoków żadnych. I tak się zaczęły nasze wakacje🙂. A to dopiero początek.

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Marcin_Henioo
21 wrzesień 2015 10:25

Ciekawa przygoda. W Bardzie (tak to się pisze???) byliśmy przejazdem w ub.roku, ale nie zatrzymaliśmy się nawet na chwilę. Na następny raz.

A co do Waszych wakacji, to przynajmniej będziecie mieli co wspominać przez długie lata ;-)
 

Tadeusz Walkowicz
15 wrzesień 2015 19:33

Witam M Ela. Byłem w Bardo ... lat temu. Szedłem z Barda do Schroniska Sowa. Czerwona rzeka jest w Chinach. Piękne zdjęcia i wspomnienia.

Tadek

Danuta
07 wrzesień 2015 12:24

Hej Elu! Niesamowity miałaś  debiut w spływie po rzece z małą ilością wody  i ciekawie rozpoczęłaś tegoroczne wakacje.

Czerwona Rzeka znajduje się też ponoć w Chinach. Ty aż  tak daleko nie musiałaś jechać, aby oglądać nietypowy kolor wody :-)  Masz rację- Polska nietypowe ma ciekawostki!

Wspaniała wyprawa, bogata w wątki sensacyjne i historię odwiedzanych przez Ciebie miejsc. A atrakcje które odnajdujesz dla bliskich są niezapomniane!

Wiem coś o tym! :-)

Pozdrawiam serdecznie :-)

Anna Piernikarczyk
06 wrzesień 2015 08:24

Szkoda, że w suszę Wam lało 😢 Ale z chłopakami zawsze przygoda, a jak są trudności to po czasie się je dobrze wspomina 🙂 Byliśmy w Bardzie, ale spływ pontonem to dla mnie jeszcze nieodkryta sprawa, choć spływ jakikolwiek się nam zaczyna marzyć 🙂

Tak Danusiu, my tez z tą pogodą od lat mamy czasem pod górkę, ale w tym roku było łatwiej, no i często staram się wlaśnie nie planować znacznie wczesniej, bo prognozy to też niezbyt pewne mamy nawet na tydzień 🙂

Ostatnio edytowany: 2015-09-06 08:30

Danusia
05 wrzesień 2015 09:39

Elu,czytałam Twoja relacje i lekko uśmiechałam się do siebie. A to dlatego,że zwykle to ja mam pecha do deszczowego urlopu i pisałam o tym na Psz niejednokrotnie. W tym roku lipiec na Pomorzu był wyjątkowo deszczowy,było zimno jak w listopadzie ( 9 st!!!),lało ciurkiem. O suszy u nas nie było mowy. Taka pogoda była gdy wyjeżdżałam na urlop, z duszą na ramieniu. A tymczasem ,o dziwo, na drugi dzień pogoda radykalnie się zmieniła i wróciło słońce i upały,ktore towarzyszyły nam cały urlop. Tym razem więc poszczęściło się nam.

Obejrzałam fotki ze spływu i powiem Ci,że takie czerwone rzeki widziałam w Maroku. Niezła to ciekawostka,że w Polsce też takich widoków możemy doświadczać. Sam spływ...super pomysł na wakacyjną atrakcję. Barda nie znam zupełnie,ale wiem,że w Kotlinie Kłodzkiej jest wiele arcyciekawych miejsc,więc liczę na Twoje kolejne relacje z tych wędrówek. Zawsze odkrywasz coś nam  ciekawego.

Ostatnio edytowany: 2015-09-05 09:40

Roman Świątkowski
05 wrzesień 2015 07:19

Rozpoczęcie urlopu na 5 minus.

Jak to mówią początki zawsze są trudne.

Szkoda że, nie udało się Wam przez pogodę zobaczyć wszystkiego, wiem że to nie zniechęca ale motywuje. 

A tak myśle sobie może to nie rz. Nysa tylko Nil bo taki czerwony.

marian
04 wrzesień 2015 23:18

Pogoda nie dopisała ale jest powód by ponownie tam zawitać. Byłem również w  Bardzie ale bardzo krótko i też nie udało mi się wszystko zobaczyć.

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021