Zobacz nasz projekt Opolskie - małe ale kwitnie
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont

W drodze na południe...

Komentarze 8
2014-07-25

Jak dotarliśmy do domu zbliżała się godzina duchów. Tosia, zmęczona po całym dniu wrażeń, spała tak twardo, że nie obudziło ją nawet moje szarpanie, kiedy ją przebierałam w piżamę. My też byliśmy umęczeni. I padliśmy bez mycia. Bez życia też. Nawet powiek już mi się zamknąć nie chciało i stwierdziłam, że już mi jest wszystko jedno – śpię z otwartymi. Rano wstałam, bo innego wyjścia nie było. Zorganizowałam dużą kawę w moim ulubionym kubeczku. Przyszedł Darek i mi wypił. Za jednym pociągnięciem wlał w siebie całą zawartość kubeczka. A ja stałam i bezradnie patrzyłam jak moja pyszna kawka znika w Darku. Nawet nie mlasnął. Na Boga, jak można w ten sposób pić kawę. Gdybym była bardziej przytomna, to zrobiłabym awanturę, albo chociaż kopnęłabym go w kostkę. Ale Darek wypił mi kawę zanim zdążyła mi oczy otworzyć. Ale na drobną złośliwość moje zszarzałe komórki zawsze stać, więc mruczę sobie pod nosem: może chociaż fusów zaciągnął z tą moją kawą. No i rzeczywiście chyba zaciągnął, bo poszedł do łazienki zęby płukać. No to chociaż tyle dobrze. Za moją krzywdę. Dobra zbieram się w sobie i robię te kawę jeszcze raz. Tym razem dwie. Wezmę dwa łyki i pójdę się opłukać. Wczoraj wszyscy mieli dzień dziecka, to dzisiaj trzeba towarzystwo umyć, co by nie trzeba było całą trasę z otwartymi oknami jechać. A według mojej prognozy po trasie będzie padać. Wyciągamy wszystkie wtyczki z gniazdek, bo wczoraj – nie wiadomo po co – do tych gniazdek je wtykaliśmy. Zakręcamy zawory i wychodzimy z domu. Dzisiaj jedziemy na południowy zachód i jak przepowiadałam – jedziemy w deszczu. Jedziemy i jedziemy, a tu przestało padać i zaczęło lać. Ja wiedziałam, że tak będzie. Bo nawałnica się przemieszcza z Dolnego Śląska nad morze. Z tego też powodu my przemieszczamy się w odwrotnym kierunku. No a w tej sytuacji musieliśmy się gdzieś strzasnąć. I z tego też powodu dwa przystanki, które zaplanowałam mamy dopiero u kresu podróży. Tłumaczę to Darkowi dobre 10 minut, jak bydlęciu na granicy pól, ale Darek sobie drwi i w moje przepowiednie nie wierzy. Poczekaj a zobaczysz – myślę sobie – nie będę dłużej dyskutować, bo sama stracę wiarę.

Wjeżdżamy do Oleśnicy, świeci piękne słońce, a Darek się nie odzywa. Ja wiedziałam, że tak będzie. W mieście do którego przybyliśmy od razu udajemy się pod zamek. Słońce świeci, ale nie wszystkie chmury na nawałnice się załapały i jak się któraś rozpłacze może być nie wesoło. Trzeba korzystać póki czas. Udaliśmy się więc na dziedziniec, tam znaleźliśmy jedne otwarte drzwi, więc ładujemy się do środka. Tabliczki żadnej nie było o zakazie, więc skoro nie zabraniają, to znaczy- można – przynajmniej dopóki nas nie wygonią. Za drugimi, albo trzecimi drzwiami spotykamy dwie panie które informują nas że mamy się udać po drewnianych schodach na piętro, bo tam jest słoń. I nie chcą od nas żadnych pieniędzy. Dziwne i jedno i drugie. No to idziemy. Nieczęsto bowiem oglądamy słonie w zamku za darmo. Po krótkich oględzinach wnętrz udajemy się na spacer wokół zamku. Fajny obiekt, chociaż gołym okiem widać, że przydałaby mu się jakaś odnowa biologiczna. Jeszcze krótki spacerek pod Bramę Wrocławską i jedziemy dalej.

, kasia ejsmont
, kasia ejsmont

Krobielowice.

Zaparkowaliśmy przy tej zabytkowej bramie i z drewna i z kamienia. I idziemy, jeszcze w dobrych nastrojach. Podchodzimy pod pałac a tam druga brama, a na niej tabliczka: Wstęp tylko dla gości. Oboje z Darkiem zbaranieliśmy. Czy my jesteśmy goście? Nie wiadomo. W pałacu jest hotel. My meldunku nie mamy. Na konsumpcję do restauracji też się nie wybieramy, bo podejrzewamy, że nas nie stać. Czyli kasy nie zostawimy, czyli my raczej nie goście. Idąc tym tokiem rozumowania, strzeliliśmy focha i zawróciliśmy spod bramy. Idziemy z powrotem a mnie jedna myśl spokoju nie daje: dobra focha strzeliłam, ale przydałoby się strzelić jeszcze kilka fotek, bo po takim powitaniu, to ja tu już na pewno nie wrócę. A dokumentacja wycieczkowa musi być kompletna. I tak boczkiem, boczkiem przemknęliśmy na tyły pałacu. Tam na częściowo skoszonej łące zrobiłam kilka krzywych zdjęć i oddaliliśmy się z tego miejsca.

, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont

Teraz jedziemy na naszą agroturystykę wydzwonioną wczoraj, w drodze znad morza.

, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont
, kasia ejsmont

Komentarze

Zostaw swój komentarz

violus
19 marzec 2016 16:21

Piękne miejsce,zdjęcia super i relacja pięknie napisana ja nie mam takiego daru pisania ,czyta się z taką przyjemnością.

Ela
19 maj 2015 10:03

Super opis, jak zawsze pełen humoru🙂Ja czekam na dalsze pisanie Twoje. Śliczne zdjęcia. 

Anna Piernikarczyk
18 maj 2015 08:57

Pięknie Kasiu, a my byliśmy rok temu w Krobielicach i nie przypominam sobie, żeby były takie tabliczki, a może nie zauważyliśmy, w każdym razie też nie gościowo w żadnym wypadku pochodziliśmy sobie i pofocilismy i nikt nas nie przegonił, oczywiście na zewnątrz

kasia ejsmont
15 maj 2015 10:45

O tej kawie tak samo pomyślałam, ale dopiero później, w samochodzie na spokojnie. Pod pałacem zadziałały emocje.

Ostatnio edytowany: 2015-05-15 10:46

Roman Świątkowski
15 maj 2015 10:02

Fajne miejsce, bardzo fajna ta brama. Ładne zdjęcia.

Tej kawy bym nie odpuścił.

pozdrawiam.

Maciej A
15 maj 2015 07:04

Z przyjemnością poczytałem jak zawsze :-)

Miejsca nieznane mi,

pozdrawiam

Ostatnio edytowany: 2015-05-15 07:05

marian
15 maj 2015 00:07

Zamek w Oleśnicy znam .Fajnie że i Wam się udało tam być.

Krzysztof Dorota
14 maj 2015 23:53

super ! fajne miejsca pozdrawiamy

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Krobielowice

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021