, DoRi
, DoRi

II Prawdziwa Zimowa Wyrypa Beskidzka

Komentarze 14
2014-02-22

Pierwsza na której byłam akurat miała dystans 50 km. Tak jak w tytule miała to być zimowa wyrypa. Zima nie jest w tym roku łaskawa dla południowej części Polski, ale w górach jak to w górach warunki zmienne są i z zimowej wyrypy coś jednak wyszło.

W tym roku startowaliśmy w 4 grupach. Nasza grupa składająca się z 10 osób ruszyła na szlak o godzinie 8 z Węgierskiej Górki jako pierwsza. Przedział wiekowy nie grał roli toteż towarzystwo w jakim wędrowaliśmy było całkiem wesołe i rozgadane, a co punkt docelowy (schronisko) bardziej zżyte ze sobą 😉

Nasza szczęśliwa 10ka uczestników z 8 rano, DoRi
Nasza szczęśliwa 10ka uczestników z 8 rano, DoRi

Pierwszy odcinek trasy biegł przez Abrahamów (857 m) z postojem na Słowiance (846 m). Jak to ostatnio bywa od początku roku moim wyprawom towarzyszy mgła. Tym razem nie mogło być inaczej-to już chyba jakieś przekleństwo. Widoczność spadała z każdą godziną wędrówki. Na tym odcinku każdy dopasował tempo i ze Słowianki ruszyliśmy już grupami w stronę Romanki. I tak trójka kolegów-zapalonych turystów ruszyła pierwsza po krótkim postoju, a reszta rozkoszowała się urokiem Górskiej Stacji Turystycznej 😉 od Słowianki jeden z naszych kompanów (najstarszy wiekiem) szedł już samotnie, swoim tempem i po dojściu do Rysianki zakończył trasę szybciej. I tak go podziwiam za kondycję i chęć udziału w tak męczącej trasie! Warunki na trasie prawie wczesno wiosenne-czyli błotko 😉 Czas przejścia: 2 h 20 min, odległość: 9, 21 km.

Drugi odcinek trasy od Słowianki do Hali Rysianka(1254 m) przez Romankę (1266 m) pożegnał nas bardzo mgliście i taka aura utrzymywała się już przez większość trasy. Skraplająca mgła sprawiała, że szybko wszystko zaczęło przemakać. Od Słowianki pod Romankę szlak okazał się jednym wielkim bagnem toteż szybko zaczęliśmy przypominać prawdziwych wyrypowiczów. Trójka dzielnych kolegów nie pojawiła nam się już na horyzoncie na tym odcinku. Pozostała szóstka trzymała się w miarę blisko siebie idąc jednym tempem. Podejście pod Romankę szlakiem niebieskim od początku mnie przerażało, gdyż pamiętałam owe zejście z tego pięknego szczytu Beskidu Żywieckiego. Na szlaku było totalne oblodzenie i miejscami nie wyglądało to bezpiecznie. Po drodze napotykaliśmy wiele przeszkód-nie licząc oblodzenie, wędrówkę utrudniały powalone na szlaku drzewa. Podejście nieźle nas wymęczyło i na szczyt dotarliśmy około 12:20. Z Romanki szlak opadał łagodnie, a trasa była zabielona do końcowego celu na tym odcinku. Widoczność spadła do 2 m. Czarek dotarł z naszej szóstki pierwszy do schroniska, nasza wspaniała, szybka trójka już się zbierała po naszym wejściu, a Jacek i Maciek dotarli do nas po około 10 minutach. W między czasie zaczęły pojawiać się kolejne osoby z grupy 2 i 3, niezłe mieli tempo 😉 Czas przejścia 2 h 15 min, odległość: 6,56 km.

Początek wyprawy-Bukowina, DoRi
Początek wyprawy-Bukowina, DoRi

Trzeci odcinek zapowiadał się całkiem przystępnie tyle, że był bardzo długi. Z Rysianki szlakiem czerwonym doszliśmy do Trzech Kopcy (1216 m), a następnie niebieskim ruszyliśmy na Krawców Wierch (1080 m). Trasa była w miarę przystępna i szło się szybszym tempem. Mgła nie chciała ustąpić, więc widoków żadnych nie spodziewaliśmy się na tej wyprawie-niestety. Szlak niebieski spada łagodnie, aż do połączenia się ze szlakiem zielonym prowadzącym na Słowację i nowym szlakiem żółtym prowadzącym na Lipowską. Później było kilka podejść pod Grubą Buczynę. W tym miejscu zaczynało się już ściemniać. Najmłodszy nasz uczestnik miał problemy po drodze i wydawało się, że skończy wędrówkę na Krawcowym Wierchu-na szczęście kryzys szybko mu minął i był gotowy do dalszej wędrówki-wielkie brawo dla Ciebie Maćku! Za wytrwałość! 🙂 Wchodząc na polankę przylegającą do Bacówki na Krawcowym Wierchu zastał nas zmierzch. Ku naszemu pokrzepieniu Bacówka tętniła życiem przybyłych przed nami wyrypowiczów 🙂 Ogień w kominku nadawał świetny klimat temu miejscu. Było wesoło i ciasno, ale daliśmy radę 🙂 Do środka, co chwilkę wchodzili kolejni uczestnicy-tutaj zaczęły łączyć się wszystkie 4 grupy-czy w komplecie?Trudno powiedzieć. Żal było wychodzić. Czas przejścia: 3 h 20 min, odległość: 10, 3 km.

Czwarty odcinek z Krawcowego Wierchu do Złatnej(636 m) i dalej na Halę Lipowską (1269 m) był nie lada wyzwaniem po przejściu już 26 km. Trójeczki już nie zastaliśmy w środku, za to był Czarek, który czekał na nas cierpliwie. Po wyjściu przed Bacówkę opanowały nas nieprzeniknione ciemności. Szlak schodził ostro w dół, więc tym razem dostało się moim kolanom i kostkom, które z każdym kilometrem bolały coraz bardziej. Po zaliczeniu kilku wywrotek wyszliśmy na drogę prowadzącą do Złatnej. Nie przeniknione 6-7 km asfaltu nie pocieszało. Nie ma nic gorszego jak wyjście ze szlaku górskiego po takim dystansie na drogę utwardzoną. W Złatnej dopadł mnie pierwszy kryzys zmęczenia. Zastanawiałam się czy kontynuować wędrówkę czy już odpuścić, gdyż ze szlaku niebieskiego na Lipowską nie będzie już odwrotu. Minęły nas dwie grupy kilku osobowe i nasz Jacek też gdzieś pozostał z tyłu-chyba też przeżywał kryzys. Po krótkim postoju ruszyliśmy w górę …znowu w górę. Przed nami ok. 650 m przewyższenia. Modliłam się w duchu żeby nie było tak ciężko jak się zapowiadało. Humory nas nie opuszczały i po wejściu na szlak górski zaczął posypywać śnieg. Pierwsze metry były mocno pod górkę. Po 30 minutach szlak łagodniał i tak było już po odcinek, gdzie łączyły się szlaki niebieski i żółty (nowy szlak na Lipowską). Idąc człowiek wpadł w jakąś hipnozę, gdyż patrząc tylko pod nogi czas leciał powoli z 21 zrobiła się 22 i tak dalej. Ciemności otaczały nas z wszystkich stron. Były momenty, gdzie widzieliśmy, gdzieś z tyłu czołówki naszych współtowarzyszy niedoli-świetny widok żałuję, że nikt nie zrobił zdjęcia 🙂 Szlak niebieski trawersował pod sam szczyt-po lewej stronie mieliśmy potężne zbocza góry, a po prawej głębokie przepaście. Nie przenikniony urok tej trasy dopełniał padający śnieg i wiatr. Temperatura spadła do -3/-4 stopni. Szlak w górnym odcinku był miejscami oblodzony, a najgorsze było to, że padający śnieg zaczął marznąć, otulając podłoże po którym szliśmy. Długi odcinek niebieskiego szliśmy w czwórkę milcząc. Nasza dwójka została gdzieś z tyłu i szła swoim tempem. Po przecięciu szlaku żółtego zaczęło się wzniesienie. Nie wspominam go dobrze i szło się ciężko. Bożenka czekała już na nas pod schroniskiem. Czerek, Paweł i ja doszliśmy kilka minut po niej, a po 5 minutach pojawił się Jacek i Maciek 🙂 Z jednej strony byłam uradowana, że już koniec i byłam pewna, że tu najchętniej bym już została. Drugi kryzys bolał jeszcze bardziej niż poprzedni. Czułam, że mam nogi z ołowiu. Po kolejnych przybyłych widać było jak ciężka była to trasa, która jeszcze się nie skończyła. Wszyscy byli zmordowani. Większość została na noc na Lipowskiej. Nasi towarzysze również postanowili zostać. Bożena, Paweł i ja postanowiliśmy kontynuować, ale tylko do Radykalnej i zejść na Boraczą. Już to widziałam jak nie dam rady podołać kolejnym spadkom wysokości. Jednak siły wracały wraz z kolejnymi rozmowami. Na dodatek nasz współtowarzysz uświęcił Wyrypą swoje rodzinki 🙂 Czarku raz jeszcze wszystkiego najwspanialszego! Tutaj nasze drogi się rozeszły. Kontakt pozostał, więc na pewno się jeszcze wybierzemy w tak zacnym gronie gdzieś. W planach już jest kolejna Wyrypa, ale sudecka więc…kto wie 😉 Z żalem było się rozstawać… Czas przejścia: 3 h 40 min, odległość: 12,91 km.

Bukowina, DoRi
Bukowina, DoRi
Abrahamów, DoRi

Ostatni odcinek. Lipowska przez Radykalną (1092 m) do Rajczy Nickuliny (536 m) Godzina 00:35. Ostatni i chyba najokropniejszy w całym moim życiu. Dzięki samozaparciu i przekonaniu przez moich współtowarzyszy postanowiłam resztkami sił dojść do punktu końcowego-Chaty na Zagraniu. Żółty szlak z Lipowskiej na Radykalną był pięknie ośnieżony, a mgła która unosiła się na około dodawała urokowi całej wyprawie. Za nami ruszyła trójka innych wyrypowiczów, o reszcie nam nic nie wiadomo. Nasi koledzy też nam się gdzieś podziali po drodze i kontakt nam się urwał. Znam tak dobrze ten odcinek, ale w takich warunkach ciężko było mi się połapać przy rozstaju dróg na Halę Boraczą i na Rajczę. Tutaj w sumie podjęłam decyzję, że jak już tyle przeszłam trzeba to zakończyć jak było planowane. Trasa ciągła się niemiłosiernie i po godzinie znowu droga zamieniła się w błoto. W końcu odnaleźliśmy znak na Chatę na Zagraniu i postanowiliśmy zerknąć, co w tej "budce" piszczy i trzeszczy. Chłopaki, które opiekują się owym obiektem zapraszały na herbatkę, ale nie skorzystaliśmy. Nie było nikogo z naszej ekipy Wyrypowskiej, więc po zrobieniu kilku fotek i postoju ruszyliśmy do Nickuliny. Odcinek ten był dla mnie gwoździem do trumny przez stromość ścieżki. Po 20 minutach Mordoru wyszliśmy do cywilizacji i transportem ruszyliśmy do WG. Czas przejścia: 2 h 10 min, odległość: 8,39 km.

Wyrypę zakończyliśmy po 18 h 45 min marszu o godzinie 02:45-nie odliczam postoju, bo tak naprawdę nie mierzyłam ich dokładnie. Całkowita odległość: 47,37 km. Spod Chaty na Zagraniu już widzieliśmy rysujące się grzbiety gór-wkrótce nastanie dzień. Nie wiemy ile osób zakończyło i o jakim czasie, ale taka Wyrypa jest sprawdzianem na ile kto sobie może pozwolić i ćwiczeniem uporu, aby pomimo przeszkód (nie wliczając tych fizycznych) dążyć do celu.

Abrahamów, DoRi
Abrahamów, DoRi

To co? Do zobaczenia na Letniej Wyrypie 100 kilometrowej 😉

PS. Zdjęcia uzupełnię po ich skompletowaniu, bo sama bardzo się leniłam jeśli chodzi o tą kwestię.

Abrahamów, DoRi
Abrahamów, DoRi
Przed Słowianką, DoRi
Rogacz na Słowiance, DoRi
Postój na Słowiance :), DoRi
W drodze na Romankę, DoRi
Rogacz pod Romanką, DoRi
Romanka, DoRi
Romanka, DoRi
Romanka zdobyta :), DoRi
Rogacz na Rysiance, DoRi
Na Rysiance :), DoRi
W drodze na Trzy Kopce, DoRi
Szlak na Trzy Kopce, DoRi
Szlak na Trzy Kopce, DoRi
Niebieski szlak prowadzący przez Bory Orawskie na Krawców Wierch, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Rogacz w Borach, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Bory Orawskie, DoRi
Czworonóg :P, DoRi
Nowy szlak na Lipowską z Borów Orawskich, DoRi
Nowy żółty szlak na Lipowską, DoRi
Hruba Bucina, DoRi
Hruba Bucina, DoRi
Krawców Wierch :), DoRi
Krawców Wierch :), DoRi
Bacówka Krawców Wierch, DoRi
Rogacz na Lipowskiej, DoRi
Lipowska ostatni postój przed metą, DoRi
02:30 23.02.14 meta II PZWB :), DoRi

Komentarze

Zostaw swój komentarz

mokunka
03 marzec 2014 21:45

Dori -super!  Wszysto juz powyżej w komentarzach napisano 🙂))

Anna Piernikarczyk
24 luty 2014 20:03

Się temat rozwinął 🙂 Wątek o piesku mnie zaintrygował 🙂

DoRi
24 luty 2014 18:52

Jeśli macie konto na FB zapraszam do zapoznania się z tematem 🙂 

https://www.facebook.com/events/580530035350238/?fref=ts

Maciej A
24 luty 2014 18:50

[cytuj autor=' Dori']Afro widziałam komunikat na FB i niestety moja grupa nie widziała tego pieska 😢 Zamieszczę post na stronie wydarzenia może ktoś coś będzie wiedział.  Przede mną już czerwcowa kolejna impreza "Chłosta Beskidzka"-nazwa po prostu mnie rozwala xD -60 km, a potem Letnia Wyrypa Beskidzka- 100 km, jak to przejdę to GSB szybko śmignę 😁 Gdyby byli chętni zapraszam 🙂 A relacja nie oddaje niestety tego wspaniałego przeżycia nocnego maszerowania. [/cytuj]

chłosta beskidzka brzmi zachęcająco :-)

DoRi
24 luty 2014 18:04

Afro widziałam komunikat na FB i niestety moja grupa nie widziała tego pieska 😢 Zamieszczę post na stronie wydarzenia może ktoś coś będzie wiedział. 

Przede mną już czerwcowa kolejna impreza "Chłosta Beskidzka"-nazwa po prostu mnie rozwala xD -60 km, a potem Letnia Wyrypa Beskidzka- 100 km, jak to przejdę to GSB szybko śmignę 😁 Gdyby byli chętni zapraszam 🙂

A relacja nie oddaje niestety tego wspaniałego przeżycia nocnego maszerowania.

Maciej A
24 luty 2014 17:21

Fajna impreza i wspomnienia Dori.

W roku takich jest całkiem sporo,

więc nowych wyzwań Ci nie braknie :-).

pozdrawiam

 

Roman Świątkowski
24 luty 2014 17:07

Super ta Wasza Wyrypa Beskidzka, bardzo mi się podobała. Gratuluję kondycji i wytrwałości. Jak zawsze fajnie opisałaś wyprawę. Pozdrawiam

Afro15 Ficoń
24 luty 2014 16:39

Witam!mam pytanie czy podczas pokonywania trasy, szedł z Wami wilczór z abrachamowa? bo ostatnie zdiecie otrzymalam z nim z rysianki.byłabym wdzieczna o jaki kolwiek informacje pod nr tel 501 591 588 bardzo prosze!

Jerzy Jan
24 luty 2014 11:47

... I CO TU PISAĆ .............. "SACZUN" ZA  TE PRAWIE 19 GODZIN + CZAS NA NAPISANIE RELACJI .................. POZDRAWIAM

DoRi
24 luty 2014 08:19

Dziękuję Aniu 🙂 Było ciężko, ale udało się i sama chyba w to nie wierzę 🙂

Anna Piernikarczyk
23 luty 2014 19:50

Dori, no prawdziwe gratulacje i słowa uznania 🙂

Wspaniała sprawa i wyprawa, powodzenia na przyszłość i niech Twoja pasja trwa! 🙂 Podziwiam, że i tak jeszcze myslałaś o robieniu zdjęć, bo wiem jak trudno jest wędrować i focić i nosić sprzęt, pilnować go itp

DoRi
23 luty 2014 16:28

Danusi dziękuję bardzo za miły jak zawsze komentarz-staram się jak mogę.

Co do śladów to ślady wilka bodajże. Chociaż jakieś ślady bosych stóp były widziane na szlaku 😉 Niedźwiedzie też się spotykało, ale zatarte 😉 Piję 3 kawę żeby sie ogarnąć, ale nic z tego 🙂 Ciężki los. A na Wyrypę zapraszam jak najbardziej 😉 

Ostatnio edytowany: 2014-02-23 16:31

Mon Ami
23 luty 2014 16:25

Wszystkim uczestnikom Wyrypy - pełen szacun! Autorce kłaniam się w pas, że pomimo tylu godzin marszu "od ręki" wrzuciła relację na Forum. Czytałem, czytałem i od samego czytania już się zmęczyłem 😢  Ale nie ma to tamto, na następną Wyrypę aktywizuję moje góralskie geny i się wybieram z Wami.  🙂  ps. a ten ślad na śniegu to po Yeti? Bo w TV cały czas mówią, że Yeti porywa 🙂

Danusia
23 luty 2014 13:37

Noo, niezła ta Wyrypa Dori!!! Jak zawsze jestem pod wrażeniem Twojej niestrudzonek kondycji i pasji w wędrowaniu po górach. Padłabym pewnie na pierwszym odcinku:-)

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Złatna

Rajcza

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi.
W sezonie notujemy 80 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy blisko 50 000 obserwujących, na Instagramie 4 300, a nasz kanał YouTube subskrybowało ponad 1 400 osób.
Jeżeli chcesz nas wesprzeć to możesz zamówić nocleg przez Booking.com - ciebie to nic dodatkowo nie kosztuje, a my dostaniemy drobną prowizję. Dziękujemy!
Copyright 2005-2021