Wołowiec - Mleczna Góra

Komentarze 12
2012-04-15

Ta wycieczka ,zwana " Wyjazd na Krokusy" ,cieszy się co roku dużą popularnością. Tak i było tym razem ( około 35 osób ), zawiodła tylko pogoda. Na Siwej Polanie ,skąd ruszaliśmy w dalszą drogę, przywitał nas lekki deszczyk i chmury ,które skutecznie zasłaniały prawie wszystko. Na szczęście krokusy było widać , bo część uczestników była by zawiedziona. Tu zaznaczę , że ta liczna nasza grupa podzieliła się na - spacerowiczów ( Dolina i schronisko) , wędrowców ( Dolina ,schronisko i Grześ 1653mnpm ) i zapaleńców ( Wołowiec 2063 mnpm ).



Biorąc pod uwagę ,że nasza dziesiątka ( 3 kobitki i 7 chłopów) musiała nadrobić trochę nad resztą by nikt na nas nie czekał pod busem ,rezygnujemy z odwiedzin w schronisku ,a z powodu trudnych warunków atmo , nie idziemy przez Grzesia i Rakoń ,tylko zielonym na przełęcz pod Rakoniem i dalej na Wołowiec. Gdy jednak gdzieś w okolicy Polany Huciska okazało się ,że moje baterie w aparacie wydały ostatnie tchnienie ,musiałem nadrobić trochę czasu przed grupą już nadrabiającą ! Dziękuję za to mojej kochanej żonie! W sobotę postanowiła ,że to ona zabierze aparat ze sobą (była w grupie zdobywającej Grzesia ) i spakowała go do swojego plecaka. Co Mi do tego chce dziewczyna niech bierze ! Na Siwej Polanie stwierdziła ,że przecierz Ania (siostrzenica ) ma aparat, więc ja mogę zabrać nasz ze sobą . Na pytanie gdzie ma akumulatorki , z lekkim uśmieche odpowiedziała - w dużym pokoju w kontakcie się ładują !!! W ten sposób sprawdziła moją krzepę i dała mi możliwość podbicia książeczek GOT PTT! Dzieki !!!

Do momętu podążania lasem ,tempo mieliśmy rewelacyjne. Nie było przystanków na sesje foto , bo jak widzicie w galeri ,to nie wiele widzicie. Schody zaczeły sie w momęcia wyjścia na kosówki. Co prawda było widać tylko czubki tych wyższych, ale to jednak regiel z kosówkami ( 150 cm śniegu ). Latem szlak troszkę bardziej trawersuje i nie jest tak męczący. Jednak zimą gdy nie widać znaków , ani celu ,trzeba mieć ze sobą doświadczonego przewodnika ,który "na czuja" doprowadził nas bezbłędnie ,najpierw do przełęczy a później na szczyt Wołowca. Na szczycie tradycyjnie powitałem leniwe zwierze ,które muszę dzwigać na swoich plecach ( "ŻUBR" ) i zadzwoniłem do żonki , która ,jak sie okazalo, była w tym czasie na Grzesiu! Patrząc z niedowierzaniem na zegarek okazało się, że w tych arcy trudnych warunkach , wyszliśmy na górę w czasie przewodnikowym letnim, a nawet ciut szybciej! Bylismy z siebie dumni! A jak trudne warunki to były , dostrzegliśmy schodząc z przełęczy tą samą trasą. To nie były schody ! To drabina !



Szczęsliwie jednak wszyscy dotarliśmy do busa i zmęczeni i zmoczeni i zadowoleni! A ja wraz z kolegą Andzejem , w ramach "wyrypy " i z pragnieniem ciepłego posiłku i zimnego piwa , ruszamy w niewiarygodnie szybkim tempie na Siwą Plane do Karczmy. Z Wołowca wyszliśmy o 14:15 ,a o 17: 10 jadłem już kwaśnicę (bardzo dobra) z żeberkiem. Jak się później okazało razem z Andrzejem ,wyprzedziliśmy nie tylko "zapaleńców" , ale i "wędrowców" i "spacerowiczów" !!! Z naszej licznej grupy na parkingu byliśmy jako jedni z pierwszych!

Komentarze

Zostaw swój komentarz

toja1358
20 kwiecień 2012 07:49

Pawle! Wprawdzie z opóźnieniem, ale "piątak" jak się patrzy! Wiosenne krokusy w połączeniu z zimowym zdobywaniem szczytu tworzą piękną całość. Najbardziej urzekło mnie czwarte zdjęcie na drugiej stronie🙂.

Pozdrawiam

Paweł Gąsiorek
18 kwiecień 2012 09:11

Dzięki wielkie wszystkim !

mokunka
17 kwiecień 2012 20:45

Paweł świetna wyprawa, fajnie obfocona! A mgła...eee, tam nic a nic nie przeszkodziła przeciez! pozdrawiam🙂))

Danuta
17 kwiecień 2012 17:26

Ho ho Pawełku! Taka gęsta jak mleko mgła, sprawia, że  góry są jeszcze bardziej tajemnicze, ale i urokliwe. Widoczność może nie za wielka, ale od czegóż to jest wyobraźnia:-) Na szczęście krokusy dopisały, co możemy potwierdzić oglądając Twoją galerię ! Gratuluję kondycji. Premia w postaci puszki leniwego zwierzaka i kwaśnicy - za przejście tej mlecznej góry- słusznie Ci się należała. Pozdrawiam :-)


17 kwiecień 2012 14:57

Paweł, czekałem na tą (tę - nigdy nie wiem jak się wymawia) wycieczkę, bo ją zapowiadałeś. Rozkosznie to opisałeś. Poczułem ducha tej wycieczki a to jest ważne. Wielkie dzięki za relację! Planowane wycieczki mają to do siebie, że nigdy nie wiesz jaka będzie pogoda. Znam to, bo też kiedy jeździłem ze swoim kołem PTTK też to przeżywałem (w grę wchodzą tylko weekendy i grubo wcześniej zaplanowane). Cieszę się, że teraz mam inaczej i w większości mogę sobie planować dreptanie w zależności od wolnego czasu i dobrej pogody. Też kiedyś do tego dojdziesz, czego Ci życzę po przyjacielsku. Pozdrawiam

Paweł Gąsiorek
17 kwiecień 2012 10:53

My krajtroterzy to wiemy !!

 

Anna Piernikarczyk
17 kwiecień 2012 10:49

Pogoda jak u nas w Krakowie w niedzielę 🙂 jak rano wstałam i zaglądnęłam za zasłonkę, to mała załamka. Cóż, w Polsce zawsze trzeba brac to pod uwagę 🙂

Ale wyjazdy zawsze są fajne, nawet Jak pogoda nie dopisze 

Adam Prończuk
17 kwiecień 2012 10:33

[cytuj autor='Gąsiorek Paweł'] Zaglądne tam! Może będzie   okazja się spotkać! [/cytuj]

🙂 

Paweł Gąsiorek
17 kwiecień 2012 10:32

Zaglądne tam! Może będzie   okazja się spotkać!

Adam Prończuk
17 kwiecień 2012 10:27

ok 11-13 , stare związki, Wlodek

Paweł Gąsiorek
17 kwiecień 2012 10:08

O której?  Pracuję od południa !

Adam Prończuk
17 kwiecień 2012 10:04

Rekordowe czasy z żubrem na plecach - Jest power! Korzystając z okazji pozdrawiam też  brać z ZG Janina. Jutro u Was jestem.

Zwiedzone atrakcje

Dolina Chochołowska

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021