Giewont 1895 m n.p.m., Emocjonalia
Giewont 1895 m n.p.m., Emocjonalia

Giewont 30.08.2011

Komentarze 24
2011-11-23

Po jednodniowej aklimatyzacji w Tatrach, mamy tu na myśli wejście na Gubałówkę i zejścia przez Pająkówkę i Butorowy Wierch postanowiliśmy nie tracić więcej czasu na kolejne oswajanie się z wysiłkiem górskim. Naszym celem stał się Giewont i jego 1895 m n.p.m. Może niezbyt ambitny i nie szczególnie wymagający szczyt, ale jednak ważny cel dla wszystkich wielbicieli Tatr, który należy zdobyć, tym bardziej, że do tej pory nie wszyscy z nas mieli okazję stanąć na jego wierzchołku.

Wyjście z naszej kwatery zaplanowaliśmy na 7:00 rano i po małym poślizgu o 7:30 wyruszyliśmy w drogę. Żeby nie tułać się busikiem postanowiliśmy udać się pieszo najkrótszą drogą w kierunku Tatrzańskiego Parku Narodowego. O ok. 8:00 Dotarliśmy pod Wielką Krokiew, gdzie pozdrowiliśmy młodych skoczków narciarskich rozpoczynających poranną przebieżkę oraz zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie.

Giewont ze Sarniej Skały , Emocjonalia
Giewont ze Sarniej Skały , Emocjonalia

Bardzo przyjemnie było zacząć dzień od porannego spaceru, tym bardziej że pogoda dopisywała i do tej pory, całą drogę mogliśmy podziwiać cel naszej wyprawy w całej okazałości. Od Wielkiej Krokwi czarnym szlakiem skierowaliśmy się w kierunku Doliny Białego. Po około 10 minutach marszu stanęliśmy u wejścia do TPN. Uiściliśmy opłatę i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę tym razem żółtym szlakiem. Początkowy odcinek nie był wymagający lecz z czasem było coraz bardziej stromo. Szliśmy jednak równym, spokojnym tempem podziwiając kondycję sporej grupy turystów z Francji w dość zaawansowanym wieku. Po około 75 minutach dotarliśmy do czarnego szlaku i udaliśmy się nim w prawo w kierunku Czerwonej Przełęczy, do której czekało nas 15 minut, jak się później okazało dość stromego podejścia. Z przełęczy poszliśmy w prawo w kierunku północnym czarnym szlakiem na Sarnią Skałę- ok. 15 minut podejścia. Na szczycie mierzącym 1377 m n.p.m. okazało się że wysiłek się opłacił. Konsumując drugie śniadanie, podziwiać mogliśmy panoramę Zakopanego po północnej stronie i dobrze znanego nam śpiącego rycerza po stronie południowej. Nadszedł czas by ruszyć w dół. Z Sarniej Skały dotarliśmy w ok. 10 minut po raz kolejny do Czerwonej Przełęczy 1301 m n.p.m. Tam napotkaliśmy wielu odpoczywających miłośników Tatr. Dalej skręciliśmy w prawo i podążaliśmy czarnym szlakiem Drogą Nad Reglami w dół w kierunku Polany Strążyńskiej 1042 m n.p.m. Zajęło nam to ok. 35 minut. Na polanie kusiło nas podejście nad Wodospad Siklawicę żółtym szlakiem, jednak postanowiliśmy oszczędzić siły oraz czas i iść czerwonym szlakiem Doliną Grzybowiecką w kierunku Giewontu. Do przełęczy w Grzybowcu 1311 m n.p.m. dotarliśmy w ok. 50 minut. Na grzbiet Grzybowca podążaliśmy początkowo po kamiennych stopniach, a następnie po drewnianych progach. Przechodząc grzbietem naszym oczom ukazała się Sarnia Skała, na której to mieliśmy przyjemność niedawno podziwiać wspaniałe widoki. W ok. 40 minut doszliśmy do przełęczy Siodło, gdzie zatrzymaliśmy się, aby zregenerować siły przed czekającym nas ok. 40 minut wejściem na szczyt. Przyszła wówczas pora żeby ubrać bluzy, ponieważ dawało się odczuć zimny wiatr. Po około 30 minutach wędrówki zmuszeni zostaliśmy schować kijki, które do tej pory wspomagały nas podczas wędrówki. Końcowy odcinek szlaku na Giewont pokonuje się bowiem przy pomocy łańcuchów. W sezonie pod krzyżem (17 m wysokości, 1895 m n. p. m) tworzą się kolejki, my natomiast mieliśmy to szczęście, że na szczyt dostaliśmy się praktycznie bez żadnego oczekiwania. Nasz wysiłek wynagrodzony został pięknym widokiem, między innymi na Czerwone Wierchy. Po chwili kontemplacji i zadumy, zrobiliśmy kilka pamiątkowych zdjęć i udaliśmy się w dół. Początkowo szliśmy inną drogą niż na górę, ponieważ szlak w okolicach wierzchołka Giewontu jest jednokierunkowy. Zgodnie z naszymi wcześniejszymi założeniami podążaliśmy przez Przełęcz Kondracką niebieskim szlakiem w kierunku Kuźnic. Pogoda nadal dopisywała, a my w dobrych nastrojach, zdopingowani zdobyciem zaplanowanego celu podążaliśmy do kolejnego odpoczynku przy schronisku na Hali Kondratowej (najmniejsze schronisko w Tatrach polskich). Warto dodać, iż zejście charakteryzuje się innym rodzajem wysiłku niż wejście. Podczas wejścia często brakuje tchu i głównie obciążone są mięśnie ud. Przy zejściu natomiast oddech jest raczej spokojny i wyrównany, z kolei bardzo mocno odczuwa się stawy, głównie kolanowe i skokowe. Tak więc nasza grupa podzieliła się na miłośników wejść i miłośników zejść🙂.

Od schroniska na Hali Kondratowej szeroka droga wiodła nas w dół przez dolną część polany wzdłuż drewnianych barierek. Po ok. 30 minutach drogi doszliśmy do zalesionych zboczy Kalackiej Turni. Narastający szum wody oznaczał, że zbliżyliśmy się do wywierzyska Bystrej. Z Polany Kalatówki udaliśmy się jej dolnym skrajem zgodnie ze znakami oznaczającymi nieco krótszy niebieski szlak, mijając po lewej stronie nieco oddalony od nas Hotel Górski na Kalatówkach. Po drodze minęliśmy również pasące się owce, szałasy i zagrody w ramach prowadzonego tutaj kulturowego wypasu owiec. Dochodząc do końca polany szlak delikatnie wzniósł się, a na wprost naszym oczom ukazały się budynki pośredniej stacji na Kasprowy Wierch na Myślenickich Turniach oraz jeden z wagoników kolejki linowej zjeżdżający właśnie z góry. Następnie droga wiodła nas w prawo w brukowaną kamienną szosę. Po prawej stronie minęliśmy wejście do klasztoru Albertynek. Z lewej strony natomiast odchodzący żółty szlak wiódł do klasztoru Albertynów. Niezbyt przyjemną dla nas brukowaną drogą zeszliśmy w dół do Kuźnic. Tutaj nasza wyprawa dobiegła końca. Dalej busem udaliśmy się na zasłużony ciepły posiłek i odpoczynek.

Zejście w kierunku Hali Kondratowej, Emocjonalia
Giewont 30.08.2011, Emocjonalia
, Emocjonalia

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Magdalena
27 listopad 2011 10:51

🙂))))


27 listopad 2011 10:43

Moje Miłe Panie! Zbyt dużo serca wkładam w to forum, żeby tak po prostu odejść. Napisałem o takiej myśli pod wpływem sytuacji, którą tu zastałem podczas wgrywania kolejnej trasy.

Przyczyna została przez Anię skasowana, wierzę w zapewnienie, że tego typu incydenty będą stale kontrolowane, więc już pracuję nad kolejną relacją z wczorajszej wycieczki w Beskid Wyspowy.

Podobnie jak część z Was, jeśli już będę oceniał to tylko tam gdzie należy się piątka, bo mimo to, w dalszym ciągu nie jestem zwolennikiem tego, byśmy sobie wzajemnie wystawiali oceny. Uwagi można przecież zawrzeć w komentarzach.

Pozdrawiam Was serdecznie.

toja1358
26 listopad 2011 21:36

No to i ja dodam swoje "trzy grosze", chociaż jestem tu od niedawna 🙂.

Bardzo podoba mi sie ten portal z wielu powodów. Przede wszystkim jest "żywy" - Ania z Łukaszem czuwają non-stop. Ciągle są nowe propozycje wycieczek i ciekawych miejsc.Krajtroterzy są ludźmi super zakręconymi pod względem wędrowania i poznawania nowych miejsc. Są serdeczni, przyjacielscy i potrafią nawet w słotne jesienne dni "zapalić" słoneczko 🙂. Poznałam tu wiele ciekawych miejsc i tras do przejścia.

Jeśli chodzi o ocenianie, to stawiam raczej same "5", jeżeli coś mnie nie zachwyca to po prostu nie oceniam. Sama dostałam kiedyś "1" jeszcze w trakcie tworzenia wycieczki  i było mi przykro, że ktoś nie poczekał, nie przeczytał i nie obejrzał fotek, tylko tak bez komentarza wlepił "pałę". 

Pozdrawiam wszystkich jesiennie, ale cieplutko 🙂))

STASIU - ZOSTAŃ, są nam bardzo potrzebne twoje relacje i fotki!!!

 

Anna Piernikarczyk
26 listopad 2011 20:17

My też się cieszymy 🙂 I jestem przekonana, że Staś nas nie opuści 🙂

mokunka
26 listopad 2011 18:19

Stasiu, napewno podjales decyzje, ze NIE ODCHODZISZ! Byloby nam smutno bez takiego wytrwanego krajotrotera, chyba tu iloscia punktow najstarszego, bo wiekiem i duchem mlodego!!!Opisujesz bardzo dokladnie i ciekawie, wstawiasz ładne foty, a z tego wszytkiego wnioskuje, ze w tym właśnie sie realizujesz🙂 I tak trzymac!

 Do wszystkich pozostałych krajotroterow, którzy z przekonania lubią wiedzić wiecej i zwiedzają wszytkie zakątki naszego kraju; te znane i mniej znane, powiem ,tylko tyle ciesze się, ze jestem tu wsród Was🙂)) , bardzo polubiłam PSz . pozdrawiam🙂

Anna Piernikarczyk
26 listopad 2011 08:42

Arku zgadzam się z Tobą w 100 %

Teraz tylko napomknę, ale jeszcze w innym temacie napiszę więcej kiedy indziej.

Niedługo na Polskich Szlakach będzie zabawa dla wszystkich Krajtroterów 🙂 Także bądźcie czujni 🙂

Arkadiusz Musielak
25 listopad 2011 21:30

Przez to wszysko, nie dodałem nic na temat wycieczki. Jest super. Byłem kilkanaście lat temu, podczas urlopu z Armii, z moją wówczas przyszłą, a kilka lat potem i teraz, obecną żoną. Dlatego wspominam wyjątkowo. 

Arkadiusz Musielak
25 listopad 2011 20:51

[cytuj autor='Lebiedzik Stanisław'] Toju! Od dawna sugeruję, żeby skończyć z takim wystawianiem ocen, bo to jedyna "chora" rzecz na tym forum. Wczoraj wędrowałem prawie 6 godzin. Obróbka zdjęć i wklejenie ich tutaj wraz z opisem łącznie zabrało mi godzinę mniej, czyli prawie 5 godzin. Kiedy skończyłem grubo po 23-ciej, już miałem jedynkę. Ktoś nie poczekał do końca, tylko tak z zasady. I mimo, że nie zwracam na to uwagi , to jednak w takim momencie jest to bardzo deprymujące. Nie ma się co oszukiwać. Byłem skłonny w tym momencie całkowicie wykasować mój profil stąd i już nigdy nie wracać. Ale... przeważyło to, że szkoda straconego czasu, że są ludzie tacy jak Ty, którzy doceniają trudy wędrówek i po prostu nie chcę się tak z Wami rozstać. Jeśli "szefostwo", które szanuję, dalej nie wycofa się z tego pomysłu oceniania, to moja rezygnacja (ku uciesze zapewne paru ludzi) z tego forum będzie bliższa w czasie niż dalsza. "Jedynki" nakręcają negatywnie. Sam wczoraj, kiedy zobaczyłem je u siebie i tutaj , wystawiłem ich kilka osobie, którą o to podejrzewam, że to czyni. Więc po co w dalszym ciągu trwać w tym, co przez wielu jest krytykowane. Rozpisałem się, ale sądzę, że inni także powinni dać do zrozumienia Ani i Łukaszowi, aby ten element usunęli z profilu. Miało to służyć czemu innemu, a wyszło jak wyszło, sami widzimy. [/cytuj]

Witam Wszystkich.

Zgadzam się ze Stasiem, pod jednym warunkiem. Ocenianie to ma sens pod waunkiem przestrzegania zasad. To, że wśród Nas, "wkręciła się" osoba postępująca w sposób conajmniej dziwny nie było do przewidzenia. Faktem jest że taka krytyka całkowicie odbiera chęć do dalszego opisywania swoich wypraw a tym samym "Naszych" osobistych przeżyć, lecz musimy pamiętać o jednym. Stanowimy silną grupę, która spokojnie wygra z tym czy innymi pseudo Krajtroterami. Ważne że Ania i Łukasz zadziałali szybko i skutecznie. 

Tak więc, STASIU, ZAPOMNIJ O ODEJŚCIU. Nikt Ci na to nie pozwoli. A opinią (marną oceną) janiegoś gamonia, który nie ma pojęcia o co chodzi w tym portalu, nie przejmuj się. Czekam na kolejne wycieczki (przypuszczam że nie tylko ja). Podawiam. A. M


25 listopad 2011 17:06

I bardzo dobrze. Dzięki.

Anna Piernikarczyk
25 listopad 2011 13:42

Jako, że nie wiem, kto komu kiedy, skasowaliśmy wszystkie "1" 🙂 

mokunka
24 listopad 2011 21:20

Aniu jesli moge tu napisac, w tym watku to napewno ktos , sadze, tez ze wiem kto dal mi ! w temacie "Alwernia, Tenczynek....." (kiedys pisalam ci w meili kogo podejrzewam o to i o tych "dziwnych osobach": a raczej moe jednej osobie, ktora pod rzad zalogowala sie na kilku nikach, ehhhh), zerknij i jesli usuwalas 1 pamietaj o mnie.🙂))


24 listopad 2011 20:55

Aniu, już wiem dlaczego zniknęła u mnie ta wczorajsza jedynka. Dzięki. Jak pisałem, ja w rewanżu jednej osobie wystawiłem kilka jedynek i mam taką nadzieję, że je też usunęłaś.

Jeśli tak będzie jak piszesz, a wierzę w to, to niech to zostanie. Pozdrawiam serdecznie. Staś

Anna Piernikarczyk
24 listopad 2011 20:35

Zapomniałam z tego wszystkiego napisać, świetna wycieczka, też byłam kiedyś na Giewoncie, jeszcze w liceum, ale pamiętam to dość dobrze.

Anna Piernikarczyk
24 listopad 2011 20:32

Wiem już kto na forum wystawiał najwięcej "1". Jest kilka takich osób. Żenujące. Te masowe jedynki zostały usunięte. Jeśli się to będzie powtarzało, to uniemożliwimy im możliwość głosowania.

W tej chwili mamy 38.000 "5" 30.000 "4" a "1" tyko 300. Chyba jednak "5" wzbudzają pozytywne emocje i warto inwestować w znacznie większą liczbę pochwał niż martwić się jakimiś śmiesznymi osobami, które upatrzyły sobie radość w negowaniu rzeczywistości która ich otacza. To chyba ich żal...

 

mokunka
24 listopad 2011 20:11

Podpisuje sie pod tym co powiedziala Danusia "pikne , ze hej'! Wycieczka super, kontycja,ze pozazdrościc i cala grupa wędrowców, to zapewne zgrana paczka! A pomysl z góralska muzyką jako podklad do filmu, nooo super! Te melodioe góralskie , to juz coraz mniej tradycyjne , hihihi ja np będac w Bialym Dunajcu na wyścigu kumoterek, czyli góralskich sań, usłyszalam taka mniej lub bardziej góralska piosenke , ktora zaczynała się słowami "Baca ma kaca, hej".pozdrawiam🙂

A to co napisała Magdalena, tez z tymi jedynkami , ktoś sie rozpedzil.Coż, skoro tak ocenil oki ale niech moze napisze czemu? Wystarczy jednak zerknąc na zalogowane ostatnio osoby, o dziwnych nikach, ktore sie nie udzielają,no coments!


24 listopad 2011 14:13

Kiedy o to chodzi, że zamiast napisać o tym co komuś nie pasuje, to taka osoba chowa się anonimowo za cyferkami. Jak trzeba się pod czymś podpisać, to już jakoś odwagi brak.

Na razie pozostaje nam wzajemne pocieszanie się typu: nie przejmuj się ocenami.

Pozdrawiam.

Emocjonalia
24 listopad 2011 12:44

Dzikuję wszystkim serdecznie za słowa otuchy. Tak naprawdę nie są dla mnie ważne oceny. Ważne, że robię to co lubię, a przy okazji mogę się tym podzielić z zainteresowanymi🙂
Słowa krytyki przyjmuję na siebie, więc jeśli są jakieś konkretne zarzuty to proszę pisać
Pozdrawiam!!!


24 listopad 2011 11:49

Moje Kochane Panie! Zupełnie się z Wami zgadzam.

Magdalena
24 listopad 2011 11:24

o, to widzę, że nie tylko ja zauważyłam tajemniczego jedynkowicza, u mnie też zadziałał niedawno ... 

ja na forum, w propozycjach zmian, zaznaczyłam, że nie jestem zwolenniczką oceniania. w tym momencie jeśli oceniam,to tlyko miejsca w któych sama byla i są to 5, albo wycieczki, które mają zaniżoną ocenę, żeby ją podwyższyć 😉

każdy ma inne możliwości. żeby jeździć cały czas w ciekawe miejsca i coraz to nowe potrzebne są trzy nei zbędne czynniki: finanse, towarzystwo i czas.i zazwyczaj jest tak, że któregoś z tych czynników brakuje, więc bierze się to, co jest dla nas w danym momencie dostępne

dla mnie ważna jest wrażliwość ludzi na to, co ich otacza, chęć ruszenia się z domu i pasja, a nie "jakość" miejsca. zresztą każdy lubi, co lubi ... o gustach się nie dyskutuje. jak coś mnie nie interesuje, to opuszczam stronę i idę tam, gdzie coś mnie zainteresuje i już ... 

osobiście ten portal traktuje jako swoje archiwum wspomnień i nie chcę być z tych wspomnień rozliczana, tylko chcę się nimi podzielić z innymi, którzy lubią w ten sam sposób spędzać czas ... lub też zwrócić uwagę na coś, co zwykle tej uwagi wśród turystów nie zwraca ... 

teraz przechodząc do tematu w którym piszemy ... w końcu 😉 to giewont jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych miejsc, choć oblężonych, ale jednak te widoki .... a i trasa prowadząca do niego jest dość atrakcyjna zwłaszcza przez dolinę strążyską 🙂

Danuta
24 listopad 2011 10:54

Dopiero teraz zobaczyłam dołączony filmik. Jest znakomitym uzupełnieniem relacji. Piykne, ze HEJ !

Pozdrawiam :-)

Danuta
24 listopad 2011 10:33

Oceny zawsze wprowadzały zamęt. Wiem coś o tym, bo przez dłuższy czas aktywnie udzielałam się na innym turystycznym forum, gdzie oceny doprowadziły do bardzo niemiłych dyskusji, kłótni i w końcu odejścia wielu osób.

Fakt- "jedynki" potrafią nakręcić negatywnie, ale podobnie jak Toja, Adam i inni uważam, że najważniejsza jest odkrywczość miejsca, czasem nawet nieodległego.

Więc cieszmy się przekazywanym pięknem, opisami wycieczek które inspirują do kolejnych wypraw i sympatyczną atmosferą na forum.

I niech tak zostanie. Pozdrawiam :-)


24 listopad 2011 09:00

Toju! Od dawna sugeruję, żeby skończyć z takim wystawianiem ocen, bo to jedyna "chora" rzecz na tym forum. Wczoraj wędrowałem prawie 6 godzin. Obróbka zdjęć i wklejenie ich tutaj wraz z opisem łącznie zabrało mi godzinę mniej, czyli prawie 5 godzin. Kiedy skończyłem grubo po 23-ciej, już miałem jedynkę. Ktoś nie poczekał do końca, tylko tak z zasady. I mimo, że nie zwracam na to uwagi , to jednak w takim momencie jest to bardzo deprymujące. Nie ma się co oszukiwać. Byłem skłonny w tym momencie całkowicie wykasować mój profil stąd i już nigdy nie wracać. Ale... przeważyło to, że szkoda straconego czasu, że są ludzie tacy jak Ty, którzy doceniają trudy wędrówek i po prostu nie chcę się tak z Wami rozstać.

Jeśli "szefostwo", które szanuję, dalej nie wycofa się z tego pomysłu oceniania, to moja rezygnacja (ku uciesze zapewne paru ludzi) z tego forum będzie bliższa w czasie niż dalsza. "Jedynki" nakręcają negatywnie. Sam wczoraj, kiedy zobaczyłem je u siebie i tutaj , wystawiłem ich kilka osobie, którą o to podejrzewam, że to czyni. Więc po co w dalszym ciągu trwać w tym, co przez wielu jest krytykowane.

Rozpisałem się, ale sądzę, że inni także powinni dać do zrozumienia Ani i Łukaszowi, aby ten element usunęli z profilu. Miało to służyć czemu innemu, a wyszło jak wyszło, sami widzimy.

toja1358
24 listopad 2011 08:35

Rzeczywiscie znalazł się na tym portalu KTOŚ wystawiający jedynki - podejrzewam, że znalazł sobie taki rodzaj "zabawy". No cóż, turysta ani wędrowiec to nie jest.

Zgadzam się w pełni ze Stasiem, że oceny nie mają znaczenia. Ważne jest po prostu wędrowanie, dzielenie się z innymi ciekawymi miejscami, pokazywanie otaczających nas cudów. Dzięki portalowi i wycieczkom użytkowników poznałam wiele miejsc, o których nie miałam pojęcia, że mogą być atrakcyjne. W jednym z komentarzy Adam napisał kiedyś, że o tym czy wycieczka jest ciekawa  " decyduje  bardziej wrażliwość i odkrywczość  wędrowca niż  atrakcyjność czy położenie miejsca".  Wedrujmy więc i dzielmy się pięknem -  bez względu na to czy są to góry, niziny, miasta, wioski czy muzea.

Pozdrawiam wszystkich wędrowców.

Ps. Też dostałam jedynki i zdaję sobie sprawę, że po tym komentarzu będę miała ich więcej 🙂))  Nie ma to znaczenia. Za Giewont wystawiam oczywiście 5!


23 listopad 2011 23:42

Widzę, że ktoś Tobie i mnie wystawił "1", nie przejmuj się tym. Ode mnie masz "5", choć z ocenianiem zerwałem (z małymi wyjątkami), bo uważam to za nieporozumienie.

Raz w życiu byłem na Giewoncie i ogromnie się emocjonowałem. Pozdrawiam.

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Giewont

Giewont

Ostatnie zmiany atrakcji:
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 400 Obserwujących.
Jeżeli chcesz nas wesprzeć to możesz zamówić nocleg przez Booking.com - ciebie to nic dodatkowo nie kosztuje, a my dostaniemy drobną prowizję. Dziękujemy!
Copyright 2005-2021