Beskidzkie pewniaki czyli dzień w paśmie Klimczoka i Błotnego

Komentarze 1
2011-07-12

Początek naszej wycieczki zaczyna się na końcowym przystanku MZK Bielsko Biała linii nr 1. Miejsce to nazywane jest "Cygańskim lasem". Szlak, początkowo prowadzi przez las, by następnie odbić w prawo i piąć się pod górę. Po pewnym czasie dochodzi szlak niebieski, który przechodzi przez Kozią Górę. Stąd do schroniska na Szyndzielni zostało wg znaków 1.45 h. Po drodze mijamy kilka ciekawszych punktów widokowych, jednak cały szlak jest wyjątkowo ubogi w pięknie i rozległe panoramy. W trakcie wędrówki wspinamy się także na kilka większych pagórków 😉 W pewnym momencie słyszymy wraz z Magdą pewien charakterystyczny i monotonny dźwięk. Jak się potem okazuje odgłos ten odchodzi z niedalekiej kolejki. Czyli do pierwszej mety dzisiejszego dnia już niedaleko. Podchodzimy z lewej strony na szlak, który dochodzi z górnej stacji kolejki. Tak, jak na szlaku spoktaliśmy tylko kilku turystów, tak teraz mijamy coraz więcej ludzi. Cóż 😉 Jednak przy samych schronisku nie ma ich aż tak wielu. My robimy tylko krótki odpoczynek na posilenie się i wypiciu kilku łyków wody. Podbicie pieczątek i ruszamy dalej spacerkiem na schronisko do Klimczoka. Po drodze mijamy grupki turystów, którzy wędrują w różnych kierunkach do blisko położonych schronisk. W schronisku spotykamy tylko kilku turystów. Robimy sobie dłuższy odpoczynek. Zjadamy obiad i odpoczywamy w nomen omen klimatycznym miejscu. Po chwili pojawia się coraz to więcej ludzi, jednak nie jest to pewnie szczyt możliwości schroniska. Został nam dzisiaj do zdobycia jeszcze jeden szczyt - Błatyn (Błotny). Szlak łącznikowy pomiędzy tymi dwoma schroniskami biegnie początkowo przez stromy stok Klimczoka, z którego rozpościerają się fantastyczne widoki. Jedne z lepszych w całym dzisiejszym dniu 😉 Następnie, szlak prowadzi łagodnym grzebietem, nieznacznie wznosząc się w niektórych miejscach. Po ok. godzince znajdujemy się przed schroniskiem na Błatniej. Spoglądamy na zegarek - mamy zapas czasu, więc postanawiamy położyć się na polanie za schroniskiem, gdzie naszym oczom ukazuje się fantastyczna panorama. Widok ten umilamy sobie oscypkiem i kromkami ze smalcem (po naszymu "sznita z tustym" 🙂 ) Niestety, czas się zbierać na dół. Zielony, a w końcowym odcinku czarny szlak sprowadza nas wprost do centrum Brennej. Stamtąd zabiera nas PKS do Skoczowa, skąd jedziemy do Katowic. Na marginesie - mamy dzisiaj wyjątkowe szczęście do połączeń komunikacyjnych.



Był to na prawdę fantastyczny wyjazd. Zdobycie popularnych szczytów nie zawsze musi wiązać się z przepełnionymi schroniskami i przypadkowymi turystami. Widoki jakie czekały na nas w pewnych miejscach na trasie są niesamowite i to m.in. dla nich warto wybrać się tą trasą.

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Danuta
04 kwiecień 2013 11:59

Jedna z moich ulubionych tras - ponadczasowa. Świetny opis, ładne zdjęcia. Trochę się pogubiłam w Twoim oznaczeniu na załączonej mapce, ale grunt że wiadomo o co chodzi. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlakach :-)

Wycieczka na mapie

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021