, Krzysztof
, Krzysztof

Góry Wałbrzyskie

Komentarze 9
2010-12-11

17.05.2009.

Po poprzedniej wyprawie przez kilka dni dochodziłem do siebie, więc tę zaplanowałem mniej ambitnie. Z Wałbrzycha, przez wąwóz Książ, do ruin zamku Cisy, a powrót wąwozem Szczawnika.

, Krzysztof
, Krzysztof

Na samym początku trasy, przed stromym zejściem na dno wąwozu, trafiłem na ruiny małego zamku. Ruiny, wśród których tak dobrze się siedzi, pozwalając myślom błądzić swobodnie. Albo marzyć: nie tylko o skarbie przez wszystkich przeoczonym (O, tam! W tej na pół zasypanej piwnicy, wystarczy rękę włożyć), ale i o cudnej urody księżniczce śpiącej gdzieś tutaj, czekającej na odnalezienie drogi do jej komnaty... No dobrze, przyznam się: do wnęki włożyłem rękę, a wyciągnąłem pustą butelkę i zeszłoroczne liście, więc komnaty księżniczki już nie szukałem, niech śpi sobie dalej, czeka na młodszego księcia.

Siadłem na kamieniach i patrzyłem: bluszcz, konarem grubości uda Heraklesa, wspinał się na szczyt muru i przykrywał go zieloną, splątaną czapą; na dole, blisko ziemi, dwa buki - bliźniaki oplotły swoimi korzeniowymi ramionami kamień, i rosnąc, uniosły go ponad ziemię, niczym troskliwy pingwin swoje jajo, a daleko, między drzewami, ciemniał masyw Chełmca.

, Krzysztof
, Krzysztof
Góry Wałbrzyskie, Krzysztof

Dalej szlak sprowadził mnie na dno wąwozu, by biec brzegiem górskiego strumienia, zamkniętego z obu stron stromymi ścianami, po których wspinał się las świerkowy. Wysoko nade mną, między drzewami, przez chwilę widziałem niebotyczne z dołu ściany zamku Książ. Wąwóz był cienisty, chłodny, szumiący, urokliwy; wyszedłem z niego już w Świdnicy, a po przejściu paru ulic znowu wszedłem w las.

Zapachy. Na szerokim dukcie leśnym zatrzymuje mnie intensywny, uroczy zapach konwalii; rozglądam się, i widzę ich dużą kępę wśród świerków: między długimi liśćmi bieleją pochylone ku ziemi (dźwigające kropelki zapachów, jakby powiedział Proust) dzwoneczki leśnych kwiatów przywołujących tyle wspomnień z dalekiego czasu. Tam mała polanka wypełniona jest gorącym, letnim zapachem żywicy; sięgam ku zwisającym gałązkom modrzewia - ich nowe, buraczkowe jeszcze, szyszki lepią mi się do rąk, udzielając im cząstki swojego zapachu. Tutaj kusi mnie miodowy zapach kwiatów akacji, poddaję się mu podchodząc i wącham wiszące nisko kiście; zapach miodu okazuje się być tylko wierzchnią nutą, bo głębiej jest inny zapach: świeży, lekko chłodny, orzeźwiający. Oddycham nim aż do zawrotu głowy, a odchodząc dziwię się mojej niewiedzy: ponad pół wieku chodzę po tym świecie, a nie znałem tego zapachu. Jak to możliwe? Zadając sobie to pytanie zawracam, by jeszcze raz nasycić się nim - jakbym chciał nadrobić zaległości tych wszystkich lat.

Ruiny starego, piastowskiego zamku, celu mojej wędrówki, wyrastają na zboczu pagóra niczym drzewa wokół, bo też i minione wieki uczyniły z nich cząstkę przyrody, zacierając granicę między ludzką budowlą, a dziką przyrodą - jakbym zaginione miasto znalazł w tajlandzkiej dżungli. Setki lat i uparte, wszędobylskie życie, upodobniły resztki murów do tych skał ukrytych pod cienką warstwą ziemi, czyniąc je siedliskiem flory: od maleńkich roślinek schowanych w szczelinie między dwoma kamieniami, po spore już drzewa, biorące kawał muru w swoje posiadanie.

Zbudowano... - czytam na tabliczce informacyjnej - zburzono przez wojska husyckie, znowu budowano, i ponownie zrujnowano... Wojska husyckie? A więc wojna o sposób modlitwy do Boga? Gdy usiadłem na kupie kamieni - resztkach muru warowni, wydawało mi się, że usłyszałem krzyki walczących, i tępy, ohydny dźwięk siekiery zagłębiającej się w ludzkie ciało. Po co to wszystko? Kto teraz pamięta, o co wtedy walczono? Jakie znaczenie mają racje, które wtedy były usprawiedliwieniem mordowania się? Rozglądam się wokół. Tuż przy mnie wystaje z ziemi spróchniały pniak drzewa, po którym już i śladu nie ma wśród trawy, a wysoko, na szczycie dwupiętrowego muru, akacja znalazła dla siebie miejsce: czepiwszy się kamieni wieloma swoimi pazurami, strzela w górę na kilkanaście metrów. Przy samej ziemi niebieści się kępa niezapominajek - tak małych, tak kruchych, tak szybko przekwitających, a przecież starszych od tych kamieni - wieczna cząstka przyrody, w swojej mądrości obojętnej na szaleństwa ludzi. W dole, na dnie doliny, błyszczy strumień; wiedziony nieuświadomionym od razu skojarzeniem szukam w nim wodorostów, które mogłyby chwytać bańki powietrza, ale ze swojej wysokości nie widzę ich. Nic to, na swój sposób one tam są, i wierzę, że Proust zrozumiałby mnie.

Rozglądam się wokół. Wiosna. Słysząc piękne dźwięki wiolonczeli z „La primavery” Vivaldiego wstaję i idę.

PS. Zdjęcia mam od Darka, zamieszczam je tutaj za jego uprzejmą zgodą.

Komentarze

Zostaw swój komentarz

Adam Prończuk
12 grudzień 2010 18:57
Jeździłem Simsonem na pedały z 1955 i Komarkiem. Wszyscy znajowmi mieli CZtki lub Jawy. Marzenie spotengowane przez lata ziściło się. W 2004 kupiłem ostatni rocznik Yamahy WildStar 1600 cm3 . Moc nieduża, ale przełożenie, że pole orać. Jeżdżę mało, zazwyczaj z córką. Europa czeka na mają emeryturę.
Odore napajam się jedynie w wymiarze estetycznym.🙂
Krzysztof
12 grudzień 2010 17:27
Jeździsz motorem!? Ale Ci fajnie! Kiedyś jeździłem, osiem lat miałem CZ 350, na tamte czasy wielki i silny motor, miał całe 21 koni! Do dzisiaj zostało mi marzenie kupienia wielkiego harleya, i puszczenie się w wędrówkę po Europie... Nie do zrealizowania przez te uprzykrzone pieniądze. W jeździe motocyklem jest coś fascynującego, chyba ta niemożliwa do odczucia w samochodzie bliskość z otoczeniem, odczuwana prędkości, droga przed sobą inaczej umykająca niż w samochodzie.
A jaki masz motocykl?
A ów odore femine jest pociągający, pewnie! Bywa i rozkoszny🙂
Adam Prończuk
12 grudzień 2010 17:14
zboża🙂 bo znowu zapytasz co to?
Adam Prończuk
12 grudzień 2010 17:12
Nastrój, intensywnośc - masz rację.Czasami siadam na motor - nigdzie nie pędzę, jadę przed siebie i właczają się nozdrza. Zapach łąk, zborza, rzepaku, kurzu, deszczu, lasu, nawet kobiet na rowerach choć mijam je z dość dużą predkością.
Księżniczka za 1 pkt - poczekam na odpowiedź Darka
Krzysztof
12 grudzień 2010 15:41
Tak, to prawda, Adasiu. Wiesz, wydaje mi się, że wrażliwość węchu zależy też nastroju, od intensywności przeżywania chwili, bo wtedy zapach akacji zrobił na mnie wielkie wrażenie i wielce mi się podobał, a przecież był mi znany i wcześniej, i nie miał takiej siły oddziaływania na mnie. Myślę, że tamtego dnia tak się jakoś to wszystko połączyło i razem wzmocniło: góry, moja włóczęga, wiosna, las wokół..
Myślisz, że Darek znalazłszy śpiącą księżniczkę, poprzestałby na zrobieniu jej zdjęć? Jeśli miałbym sądzić według siebie, to chyba nie... 🙂
Adam Prończuk
12 grudzień 2010 07:27
Trza było od razu do Darka po zdjęcia. Żartując pewnie ma też zdjęcie księżniczki,której wypatrywałeś🙂 . A zapachami mam podobnie - dopiero teraz się nimi rozkoszuję.Palaczom nie łatwo wiele z nich wyłapać i rozróżnić.
Krzysztof
11 grudzień 2010 23:05
Dziękuję Ci, Darku. Tak mi się cieplutko zrobiło, gdy przeczytałem Twoje słowa...
To wybierz, proszę, kilka zdjęć, myślę, że najbardziej pasowałyby te z wąwozem, a inne według Twojego uznania, i przyślij mi. Nie wiem czy tutaj można, więc najprościej byłoby na mój adres: k-gdula@o2.pl
Dziękuję Ci raz jeszcze.
Darek
11 grudzień 2010 22:56
Krzysiek nie ma sprawy, z czym chcesz ?
Mam Wałbrzych, Zamek Książ, wąwóz Książ sporo z rodziną i same chyba drzewa ogólnie przyroda mało charakterystyczna dla tego miejsca, zamek Cisy nie wiem gdzie mam jakoś nie mogłem znaleźć bo byłem tam strasznie dawno, może chcesz też coś z Chełmca ?
Krzysztof
11 grudzień 2010 22:06
Witam. Nie mam żadnych zdjęć z tej wycieczki, a chciałbym jedno zamieścić w nagłówku. Może ktoś mi przyśle zdjęcie z mojej trasy wraz z pozwoleniem zamieszczenia go tutaj?

Zwiedzone atrakcje

Wałbrzych - wąwóz Książ - zamek Cisy - wąwóz Szczawnik - Wałbrzych

Ostatnie zmiany atrakcji:
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 400 Obserwujących.
Jeżeli chcesz nas wesprzeć to możesz zamówić nocleg przez Booking.com - ciebie to nic dodatkowo nie kosztuje, a my dostaniemy drobną prowizję. Dziękujemy!
Copyright 2005-2021