Zagłosuj na nas!
Parking na Przełęczy Krowiarki, Marek Weber
Parking na Przełęczy Krowiarki, Marek Weber

Babia Góra

Komentarze 8
2008-05-22
Szlak zaczynamy na Przełączy Krowiarki, gdzie zostawiamy nasz środek lokomocji i udajemy się do punktu Informacji turystycznej. Stąd po wykupieniu obowiązkowego biletu wstępu (4zł normalny, 2 zł ulgowy) udajemy się do drogowskazu znajdującego się na rozwidleniu szlaków.
Wybieramy szlak czerwony, który prowadzi nas na szczyt Babiej Góry 1725m n.p.m.. Na samym początku idziemy równym chodnikiem wyłożonym świerkowymi belami, po czasie chodnik zmienia się w długie schody. Całe to podejście nazywające się Zubrzyckie Stromizmy jest dość wyczerpujące aż do szczytu Sokolicy 1367m n.p.m.. Po przejściu około 10 minut znajdziemy pierwszą ławkę, na której można sobie odpocząć. Wędrówka odbywa się lasem świerkowym, więc nie ma żadnych widoków. Na szlaku leżą słupki graniczne z lat 1939-1941, są to granitowe schody z literką D lub S oznaczających Niemcy i Słowację. Droga staje się łagodniejsza, las się przejaśnia, wkraczamy w piętro kosodrzewiny. Dochodzimy na Sokolicę 1367m n.p.m.. Tam zauważamy pierwsze płaty śniegu pozostałego jeszcze po zimie (mamy dziś 20.05.2008).
Idąc dalej szlakiem czerwonym obowiązkowo musimy się obrócić przez prawe ramię, zauważymy wtedy ciekawy układ wapiennych skał zakończonych przepaścią. Jest to miejsce ogrodzone i oznaczone, można tam sobie odpocząć, ponieważ znajdują się tam ławeczki. Niestety widoki zasłaniała nam mgła, widoczność około 50m. Po odpoczynku udajemy się w dalszą drogę i po przebyciu około 50m dochodzimy do drogowskazu informującym o zdobyciu szczytu Sokolicy. Za Sokolicą dalej wędrujemy wolno wznoszącą się scieżką, która kończy się większym i dłuższym podejściem, ale nie jest trudne i można je pokonać bez problemów.
W dalszym podejściu na Diablak mijamy kolejne punkty widokowe, które rozpoznajemy po drewnianych barierkach, lecz gęstniejąca mgła i pogarszające się warunki pogodowe nie pozwalają nam się cieszyć i napawać świetnymi widokami z tych miejsc. Ze względu na rozpoczynające się silne podmuchy Orawiaka – odpowiednik halnego – ubieramy czapki i rękawiczki, jesteśmy przygotowani na raptowną zmianę pogody, którą ma przynieść ten wiatr. Idąc dalej wśród dużych połaci śniegu dochodzimy do szczytu Kępa 1525m n.p.m. rozpoznajemy go prostym odcinku drogi wyłożonym z obu stron kamiennymi krawężnikami.
Od tego momentu szlak biegnie wśród skał i kamieni na odsłoniętym terenie. Zaczyna zacinać deszcz i wzmaga się wiatr. W tej scenerii z mgły, która ogranicza widoczność do 20m wyłaniają się nam wspaniałe formacje skalne i samotne wielkie skały narzutowe. Po zrobieniu w tych warunkach ostatnich ujęć wideo zaczyna się „piekło” … deszcz na przemian z gradem zacinają niemiłosiernie, a wyjący w rozpadlinach skalnych wiatr wtóruje do tej choreografii. W ciągu kilku chwil jesteśmy przemoczeni, na szczęście nasze kurtki zdały egzamin (i nie tylko tutaj 😉 )
Dochodzimy do szczytu Główniaka 1617m n.p.m. skąd ostatnie 100 m podejścia do szczytu Babiej Góry jest całkowicie łagodne, ale w naszej sytuacji dość trudne z racji na wciąż padający grad i wiejący silny wiatr. Byliśmy tak zaabsorbowani drogą, aby bezpiecznie i bez urazu dojść do szczytu, że się zdziwiliśmy jak przed nami wyłonił się szczyt Babiej Góry, który w zasadzie rozpoznaliśmy po kamiennym wiatrochronie. Widoczność spadła do około 10-15 metrów.
Po chwili postoju, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy Brona. Spotkaliśmy tu jedynego turystę, który podchodził pod Diablak. Schodzimy pomału dość stromym zejściem po kamieniach i głazach ze szczytu Babiej Góry, aby nie ulec kontuzji przechodzimy przez zaśnieżoną Przełęcz Lodową i dochodzimy do przełęczy Brona 1408m n.p.m. dalej wciąż w padającym deszczu, lecz od wiatru już chroniła nas kosodrzewina. Po kilku chwilach przerwy ruszyliśmy w dół dalej czerwonym szlakiem w kierunku budującego się nowego schroniska na Markowych Szczawinach.
Po 50 minutach omijamy po prawej stronie plac budowy schroniska i zmieniamy szlak na niebieski. Szlak jest nazywany szlakiem spacerowym ze względu na jego łatwość pokonania i udajemy się w kierunku Przełęczy Krowiarki. Po 15 minutach dochodzimy do rozwidlenia szlaków, w prawo odbija żółty szlak Akademicka Perć (zamknięta o tej porze roku). Poruszamy się dalej prawie płaskim niebieskim szlakiem na trasie, którego jest 18 źródełek pitnej wody, z czego 6 jest aktywnych przez cały rok. 30 minut później mijamy po prawej stronie wspaniały korzeń, pod którym znajduje się mnóstwo wypłukanych skał. Idąc dalej po następnych 20 minutach dochodzimy do Mokrego Stawu, którego wody przybierają zieloną barwę. Stąd do Przełęczy Krowiarki skąd rozpoczęliśmy naszą wędrówką jest tylko 20 minut marszu i tu kończymy naszą przygodę z Babią Górą.
W czasie tej wędrówki nie mieliśmy wspaniałych widoków, ale poznaliśmy moc żywiołów. To jest też cenne dla nas doświadczenie.
Podejście Zubrzyckimi Stromizmami, Marek Weber
A dookoła kosodrzewina, Marek Weber
Pod szczytem Sokolicy 1367m n.p.m., Marek Weber
Szczyt Sokolica 1367m.n.p.m., Marek Weber
Kamienne schody, Marek Weber
Marek i resztki śniegu po zimie, Marek Weber
Basia w aurze zimowej w ostatniej dekadzie maja., Marek Weber
Szczyt Babiej Góry 1725m n.p.m. przy powiewach orawiaka, Marek Weber
Zejście z Babiej Góry - Przełęcz Lodowa, Marek Weber
Mokry Staw w drodze powrotnej na Przełęcz Krowiarki, Marek Weber
Mapa szlaku, Marek Weber
Babia Góra, Marek Weber

Komentarze

Zostaw swój komentarz

MM
26 styczeń 2009 02:24
Byłam na Babiej dawno, dawno temu, kiedy jeszcze czynne było schronisko na Markowych Szczawinach. Z tej wyprawy zostały mi czarno białe zdjęcia wykonane ukochanym zenitem ttl i masa cudownych wspomnień. Ale my podchodziliśmy na Babią od strony Mędralowej i Beskidu Szelustu. Schodziliśmy do Krowiarek następnego dnia w towarzystwie chmary much.
Od dawna planuje powrót na Babią, zwłaszcza, że kusi swoim widokiem z wielu miejsc :-)
Takie przeżycia jak Twoje uczą nas pokory wobec natury i żywiołów :-) Podobne doświadczenia mam z Pilskiem, ilekroć tam byłam, nawet zimą na nartach , widoczność była mizerna. Mimo to nie rezygnuję, wierzę, że kiedyś zobaczę te przecudne panoramy :-)
Ola Dzitkowska
29 październik 2008 15:19
Piękne miejsce, jeszcze nie byłam na Babiej, zawsze kiedy planujemy wbić się na nią to coś nam krzyżuje plany. Mam nadzieje już nie bawem ją odwiedzić.
Do zobaczenia na szlaku.
Marta
16 sierpień 2008 11:15
Byłam dwa razy na Babiej, za każdym razem pogoda zrobiła mnie "w konia". Pierwsze moje wejście na szczyt Babiej: dookoła mgła, nawet nie widać przysłowiowego czubka własnego nosa, mżawka. Drugie wejście, trzy lata później: wicher taki, że wciskał oddech z powrotem do płuc. Ale chociaż coś było widac😉
Jeszcze nieraz wejdę na Babią - może za którymś razem góra nagrodzi mnie za wytrwałość i pokaże piękne widoki i pogodę🙂
Pozdrawiam
Marek Weber
11 sierpień 2008 12:11
Dziękuje 🙂 Babią przez Akademicką Perć "zdobywałem" kilka lat temu, super trasa, ale była super pogoda 🙂, to co tutaj opisałem to jest sytuacja zupełne odnmienna, sytuacja która uczy nas pokory do otaczającej nas przyrody. I dlatego zamieściłem może niezbyt ciekawy opis wycieczki(nie było ładnych widoków), ale opis wyprawy mówiący i pouczający o zmianach na Babiej Górze, gdyż jak słyszę że któs tam gdzieś ... zrobił sobie krzywdę lu zginął ... to nie wiem co myslec na ten temat. Wiem "NOBODY IS PERFECT" - ale nie do przesady. 🙂
Pozdrawiam i do zabaczenie na polskich szlakazh.
Monika Juszkiewicz
11 sierpień 2008 08:22
Piękna wycieczka! Ja miałam przyjemność zdobywać Babia przez Perć Akademików - przepiękny szlak i niesamowite wrażenia! A na szczycie tradycyjnie: wiatr i mgła 🙂
Anna Piernikarczyk
25 maj 2008 21:34
Wczoraj byliśmy na Przełęczy Krowiarki 🙂

23 maj 2008 08:49
Konto użytkownika zostało usunięte
Katarzyna Jamrozik
22 maj 2008 15:59
Gratuluję wytrwałości i pokory wobec natury. Także chciałabym się tam wybrać w tym roku. Może mógłbyś mi poradzić który szlak najlepiej wybrać idąc tam z dziećmi.
Ostatnie zmiany atrakcji:
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi.
W sezonie notujemy 80 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, na Instagramie 3 600 obserwujących, a nasz kanał YouTube subskrybowało ponad 1 000 osób.
Jeżeli chcesz nas wesprzeć to możesz zamówić nocleg przez Booking.com - ciebie to nic dodatkowo nie kosztuje, a my dostaniemy drobną prowizję. Dziękujemy!
Copyright 2005-2021