Wyruszamy w zamglone i zapłakane Pieniny
Wyruszamy w zamglone i zapłakane Pieniny

15. Zamglone i zapłakane Pieniny.

Komentarze 3
2009-05-10
Wycieczkę zaczynamy od zlanych nocnym deszczem Sromowców Niżnych, turystycznej wsi położonej w Pieninach w Dolinie Dunajca /około 1000 mieszkańców/, oddzielonej od Słowacji tylko granicznym rzeką Dunajec.
Całe Pasmo Trzech Koron nie wyglądało szczególnie zachęcająco, ale po dotarciu do Schroniska PTTK "Trzy Korony' zapadła kolektywna decyzja - idziemy dalej.
Wąwozem Szopienickim /żółty szlak/ dotarliśmy bez trudu pod Przełęcz Szopka Chwała Bogu /779m n.p.m./ i tam nas dopadła potężna ulewa.
Nie zrażeni takim obrotem sprawy docieramy do szopy przy szlaku, gdzie mamy jakiś tam dach nad głową i możliwość przeczekania ulewy, nawet na siedząco.
Po godzinnej przymusowej przerwie docieramy wreszcie na wieżę widokową najwyższego ze szczytów Trzech Koron - Okrąglicy /982m n.p.m./ i jakby na zamówienie zmieniła się diametralnie aura, wynagradzając nam poniesiony trud przepięknymi widokami na Przełom Dunajca,Sromowce i Słowację.
Schodząc, wpadamy ponownie na Polanie Kosarzyska /824m n.p.m. / na następną nawałnicę deszczową, ale nie zrażeni takim obrotem sprawy bez trudu docieramy na Zamkową Górę odwiedzając przy okazji błogosławioną Kingę.
Wracamy na Polanę Kosarzyska i już tylko przy padającej mżawce, ślizgając się nieco na stromych zboczach docieramy zielonym szlakiem obok Doliny Szerokiej i Przełęcz Wyżni Łazek /695m n.p.m./ do Schroniska PTTK "Trzy Korony" w Sromowcach Niżnych.
Ciepłe jedzenie i gorąca herbata robią swoje i chociaż jeszcze przemoczeni, zapominamy szybko wszystko niemiłe z tej wycieczki
Zamglone, zapłakane Pieniny mają też swój osobliwy urok.



Komentarze

Zostaw swój komentarz

13 maj 2009 08:12
Pieniny to miejsce, które często odwiedzam i za każdym razem znajduję coś nowego w każdej wycieczce.
Przy okazji zawsze coś dokładam z okolicy. Ostatnio zawadziłem o Łopuszną, gdzie jest stary dworek z ciekawym muzeum regionalnym no i cmentarz , gdzie pochowany jest śp.ks.Józef Tischner.
A Pieniny, przymierzam się z wnuczką na weekend w połowie czerwca.
Pozdrawiam
12 maj 2009 22:12
Z Pieninami już tak jest, dwa dni deszczu - jeden dzień słońca. Częściej trafiałem na te deszczowe, ale może przez to te wędrówki wspominam jako jedne z najbardziej niezwkłych. A Pieniny bez względu na pogodę są piękne!
Udanej wędrówki! 🙂
12 maj 2009 21:28
Kiedy byłam pierwszy raz w Pieninach również trafiła mi się taka deszczowo-mgielna aura, byłam zawiedziona i rozczarowana bo widoczność sięgała kilku metrów ale teraz wspominam to jako jedną z najfajniejszych wypraw górskich. Bo poza widokami a może i nawet przede wszystkim ważne jest towarzystwo w jakim spędza się czas :-) Patrząc na wasze uśmiechnięte twarze wnioskuję, że bawiliście się znakomicie :-)
Wybieram się z przyjaciółmi w Pieniny w przyszłym miesiącu i już teraz ślę listy do nieba z prośbą o słoneczną pogodę :-)
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 37 000 polubień, a na Instagramie 2 800 Obserwujących.
Copyright 2005-2021