Sala im. E. Stachury
Sala im. E. Stachury

Śladami Steda

Komentarze 2
2018-04-30

Na pomysł wyjazdu w Kujawsko-Pomorskie wpadłem, gdy zdałem sobie sprawę, że kilka miejsc, które z różnych względów mnie interesują, jest blisko siebie, a dojazd tam wygodny. 
Wyruszam wczesnym poniedziałkowym rankiem pociągiem o nazwie Intercity - i wszystko jest OK, ale w porównaniu z latami 90., pojęcie IC nieco zdewaluowało się - to po prostu porządny pociąg pospieszny, który na niektórych odcinkach nie jedzie szybciej niż 70 km/h. I nie częstują kawą, jak to drzewiej bywało 😢  Nieco przed południem wysiadam na stacji Aleksandrów Kujawski i idę zwiedzić budynek dworca kolejowego (kiedyś ostatnia stacja w zaborze rosyjskim), przypominający trochę stację 
Sosnowiec-Maczki. Podobno jest to najdłuższy budynek dworcowy w Europie - niestety, częściowo w bardzo złym stanie, co szczególnie widać w zestawieniu ze środkową, odnowioną częścią. Kieruję się w stronę punktu informacji turystycznej - i to jest bardzo dobry pomysł - pan z tego punktu oprowadza mnie po różnych, na co dzień zamkniętych, zakamarkach tego ciekawego obiektu jak np. sala im. Edwarda Stachury czy Izba Historyczna. Niestety, odnowienie całości wiąże się z ogromnymi kosztami. Szkoda 
- mogłaby to być prawdziwa perła na trasie Włocławek - Toruń. Po rozlokowaniu się w pensjonacie ruszam na spacer w stronę Otłoczyna - głównie lasami, wzdłuż torów kolejowych. Wcześniej, na granicy Aleksandrowa, odwiedzam ukraiński cmentarz. Po około dwóch godzinach jestem w miejscu, gdzie w 1980 r. miała miejsce największa katastrofa kolejowa w Polsce. Niestety, tuż obok biegnie od niedawna autostrada (a z drugiej strony droga krajowa), więc nie ma ani chwili ciszy. I wydaje się, że do 
przeszłości należy zwyczaj używania przez maszynistów sygnału dźwiękowego w hołdzie ofiarom...
W pierwszomajowe święto wyruszam - i to jest główny powód przyjazdu w te strony - do Łazieńca, gdzie po przyjeździe z Francji mieszkał Edward Stachura. Po drodze odwiedzam cmentarz prawosławny, a raczej jego smutne pozostałości - o ile w przypadku dworca mogę zrozumieć jego stan, tak stan cmentarza źle świadczy o władzach.
W Łazieńcu ustawiono - rzecz jasna, na cześć pisarza - lokomotywę i napis "Zagubin". Wielka szkoda, że - a były plany - nie przemalowano na biało zielonych elementów pojazdu. Po opuszczeniu Łazieńca kroki swe kieruję, nie może być inaczej, do Ciechocinka. Wiem, że tego dnia odbędzie się tam festiwal w stylu umpaumpasialalala, ale zdążę przed nim "uciec"! Nie lubię dużych uzdrowisk (chyba nic nie pobije Wysowej i Rymanowa-Zdroju), ale tu są tężnie! Ich ogrom najlepiej oddać tak: ktoś, kto 
stwierdził, że z Kosmosu widać na Ziemi tylko Chiński Mur, zapomniał o ciechocińskich tężniach! Przejdź się wzdłuż nich i wróć tą samą drogą - i zaliczasz 3,5 km bardzo zdrowego spaceru! Wprawdzie nie na całej długości działają, ale - dla wszystkich starczy miejsca! Pobyt w Ciechocinku - i to w takim dniu, gdzie odbywa się parada-pochód-otwarcie sezonu kuracyjnego - uważam za bardzo udany, bo widzę, że są tu tereny, gdzie tłumów chyba nigdy nie ma jak np. okolice warzelni soli czy Parku 
Sosnowego. Pieszy powrót to scena-symbol - setki (albo i tysiące) aut jadących na festiwal, a ja zmierzam w stronę Łazieńca, gdzie mieszkał człowiek, którego teksty są śpiewane w zupełnie innym stylu... Młodym czytelnikom nie polecam jego twórczości - nie przystaje ona do dzisiejszych czasów. I wydaje się, że spacer też nie przystaje - na bardzo ruchliwym skrzyżowaniu z drogą krajową nie ma przejścia dla pieszych!!!
W środę o 8.10 wysiadam na stacji Toruń Główny. Stacja jest na południowym brzegu Wisły, a centrum miasta - na północnym. Do przejścia jest ok. 1,5 km, ale odcinek na moście dłuży mi się bardzo - nie czuję się tu dobrze i patrzę tylko pod nogi. W centrum dowiaduję się, że środa jest dniem bezpłatnych wstępów do muzeów - odwiedzam położony praktycznie w centrum skansen (niezbyt duży, ale godny zwiedzenia) oraz Muzeum Polskich Podróżników, które w dużej mierze jest poświęcone patronowi - Tonemu 
Halikowi. Przechodzę wszystkimi ulicami centrum i jestem zachwycony tym miastem. To trzeba zobaczyć! Próbuję bardzo dobrych piw w browarze restauracyjnym, a na południową stronę wracam autobusem (można też przeprawić się statkiem). Mam czas obejrzeć dokładnie dworzec kolejowy, punkt widokowy nad Wisłą i park miejski. O 16.02 odjeżdżam będąc pewnym: Kujawsko-Pomorskie - o tak, to warto! 



 

Aleksandrów Kuj.
Aleksandrów Kuj.

P.S. Szkoda, że nie do mnie należy decyzja, które zdjęcie ustawić jako avatar i że nie mam wpływu na to, ile wyrazów ma się znaleźć w jednym wierszu.



Komentarze

Zostaw swój komentarz

Anna Piernikarczyk
08 maj 2018 09:18

Fajna wycieczka z ciekawymi obiektami, masz wpływ, avatar wycieczki to zawsze pierwsze zdjęcie ustawione w galerii.

Maciej A
07 maj 2018 14:43

Ciekawie, dobór atrakcji i całkiem całkiem ładnie

Towarzyszyły mojemu dorastaniu teksty Stachury i zawsze już będą mi się kojarzyły z wspaniałymi chwilami na Mazurach.

Oprucz muru chińskiego i tężni w Ciechocinku - z kosmosu widać też odkrywkę w Kleszczowie ;-)

Wycieczka na mapie

Zwiedzone atrakcje

Aleksandrów Kujawski

otłoczyn

Łazieniec

aleksandrów kujawski

Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021