Turystyczne Mistrzostwa Blogerów
Moi mili! Bierzemy udział w Turystycznych Mistrzostwach Blogerów!
16 blogów podróżniczych reprezentuje swoje województwo w Polsce. My pokażemy piękno województwa śląskiego!

Chcesz nam pomóc? Wchodź na naszego bloga i śledź nasze kanały społecznościowe: Facebook, Instagram i Youtube.
Lajkuj, komentuj i udostępniaj!
Zapraszamy Cię na tą piękną przygodę! Z góry dziękujemy!

Midorihato

Uzależniony od podróży
1126 kilometrów
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Komentarze

Czarny Staw zdobyty !
24 czerwiec 2009 13:20
Zobaczyć małego niedźwiadka w naturze to bym nigdy nie chciał! Brrr.. znaczyto, że w pobliżu jest jego matka. A matka potrafi walczyć o swoje dziecko. Miałaś górę szczęścia, że to tak się skończyło.
A swoja drogą: zjadanie jagódek w Tatrach jest naganne i powinnaś o tym powiedzieć dzieciom. Jagody to pokarm właśnie dla niedźwiadków - jeśli my, ludzie zeżremy im te jagody to misie potem muszą głodować! My potrafimy kupić sobie jagody na targu - one nie! Pamietajmy o tym. W Parku Narodowym jesteśmy tylko gośćmi. Nie wyjadajmy gospodarzom ze spiżarni!!!
orla perć
24 czerwiec 2009 11:02
Nie umniejszam Twojego doświadczenia, ale sa ludzie którzy chodza nie tylko dla widoków. Góry to zmaganie sie z własnym lękiem, z własna fizycznością. Góry to mierzenie sił na zamiary. To walka. Niektórzy tak właśnie postrzegaja swoje relacje z tym miejscem. Każde wchodzenie na szlak to narażanie własnego przynajmniej zdrowia a czasem i życia. Pamiętasz przypadek przewodniczki która prowadząc grupe pod Zawratem zostałą uderzona spadajacym kamieniem w głowę i zgineła? Co do służb ratunkowych to masz rację - dlatego nigdy nie robię nic na siłę i ryzyko że może sie uda. Generalnie jestem za wprowadzeniem odpłatnosci za akcje ratunkową. Ubezpieczenie naoprawde nie kosztuje az tak dużo.
orla perć
23 czerwiec 2009 16:55
Jazda w zimie samochodem przez Krowiarki tez jest bezsensowna - można inna dłuższą ale bezpieczniejszą drogą , a jednak ludzie jeżdżą.
Orlą z lodem tez mozna zrobić z odrobina sprzętu zimowego ale trzeba to robić z głową i nie na akord. I wcale ryzyko nie jest dużo większe (oczywiście pod warunkiem że umiemy się tym sprzetem posłużyć).
orla perć
23 czerwiec 2009 10:22
Ja przeszedłem tylko trzy odcinki - trzeba sobie dozować
przyjemnośći. Granaty przechodziłem w gęstej mgle i temperaturze
bliskiej zeru - ma to swój urok bo to miejsce przypomina skalny
labirynt. A czy jest narażaniem życia?
W pewnym sensie tak, ale uważam że w takim samym stopniu jak jazda
autem w zimie na letnich oponach. Da sie ale trzeba ostrożnie.

[i]Ostatnio edytowany: 2009-06-23 10:22[/i]
[cytuj autor='Janek ']Przecież ten sezon się jeszcze nie skończył i myślę realnie na ten sezon:[/cytuj]

Nie przeczytales dokladnie postu Ani!
No ja myslę że w przyszłym sezonie dołączycie do naszej grupy! A na razie przy takiej pogodzie to rzeczywiście pozostaje tylko czytać o naszych (marnych zresztą) wyczynach.
No chyba ja :-(
Ale dwa minusy daja plus, więc jak pojechałabyś z nami to może by się odczarowało?
Bezpiecznie, pod warunkiem ze nie wali piorunami!
Nie zapominaj o tym ze burze juz sie zaczely. W ubiegly piatek na ten przyklad byla burza z gradem... szedlem wtedy Chocholowska. W przeciwienstwie do Ciebie - ja musze znacznie wczesniej planowac przyjazd w Tatry bo mieszkam troche dalej i troche pracuje. Ponadto jak chodzi sie z grupa to rzadko kiedy mozna dopasowac termin dogodny dla wszystkich a jak sie juz dopasuje to trzeba to wykorzystac i isc. Nawet jak pogoda nie jest rewelacyjna.
Bylismy tam 13 czerwca - planowalismy zej ale pogoda nas zmusila do zmiany planow. Sniezyca i lodowaty wiatr dal sie we znaki. Zrobilismy prawie taka sama trase ale w odwrotnym kierunku.
Dzis wrocilem z Pienin gdzie oprocz deszczu i mgiel niewiele udalo mi sie zobaczyc ale ze bylem tam niejako przy okazji pobywania na "Jarmarku kultur" w Nowym Saczu to nie zaluje.
Jarmark tez sie nie udal ze wzgledu na pogode ale kto sie nie poddal ten na pewno nie zaluje wspanialej atmosfery na koncercie Orkiestry pw. sw. Mikolaja...
Za dnia też wiało. Przyćmione żólte światło, pajęczyny i zapach zgnilizny i pleśni potęgowały wrażenie!
Kingo, to proste: przewodnika (właściwie to przewodniczki) słuchałem uchem, a do fotografowania uszy niepotrzebne :-)
Łańcut tez mam wpisany na listę. Byłem tam tylko raz i to chyba z 10 lat temu więc chyba pora powrócić, zwłaszcza że to tak blisko...
orla perć
15 czerwiec 2009 12:36
No my zdążylismy jeszcze przed wyjazdem wyskoczyć na Grześka. Widoki kapitalne.
Ostatnie zmiany atrakcji:
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi.
W sezonie notujemy 80 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, na Instagramie 3 600 obserwujących, a nasz kanał YouTube subskrybowało ponad 1 000 osób.
Jeżeli chcesz nas wesprzeć to możesz zamówić nocleg przez Booking.com - ciebie to nic dodatkowo nie kosztuje, a my dostaniemy drobną prowizję. Dziękujemy!
Copyright 2005-2021