MM

Krajtroter
4080 kilometrów
Miniaturowa mapa z zaznaczeniem

Komentarze

Zaklinanie, czarowanie...
22 październik 2009 22:44
Włóczykiju Chwalipięto :-) Ale nadal pamiętasz jak się robi zdjęcia? Na początek poproszę o zdjęcia tych urokliwych zakątków, nadwiślańskich pejzaży ... a w zamian oferuję pomoc w cofnięciu tych bolesnych ( dla nas, forumowiczów) luk w pamięci liter ;-)
Zaklinanie, czarowanie...
22 październik 2009 17:42
Marek, a relacja? A zdjęcia?
Nie tylko proszę ale wręcz domagam się ;-)
Pozdrawiam :-)
Zaklinanie, czarowanie...
30 wrzesień 2009 01:15
Dziękuję za zaproszenie, ale gdzie są te " nasze góry"?
problemy z serwisem
26 lipiec 2009 02:09
U mnie działa w Mozilla Firefox ale wyłącznie wtedy, gdy piszę bezpośrednio w tym maleńkim okienku, co jest mało praktyczne. Jeśli napiszę relację np. w wordzie wtedy muszę wklejać go w okienko relacji korzystając z Eksplorera bo w Mozilla Firefox opcja "wklej" jest niedostępna.
Pozdrawiam :-)
Czarny Staw zdobyty !
25 czerwiec 2009 23:52
noooo :-) się porobiło :-)
no coś Ty Sylwester! Nie szoruję :-) Za współczucie szczerze dziękuję, choć wątpię w szczerość Twojej deklaracji, ale...co tam!
W porównaniu z kleszczowym zapaleniem mózgu albo boreliozą tudzież innymi atrakcjami pasożytniczymi wywołanymi np. przez przywry taki tasiemiec to całkiem przyjemny zwierzaczek a glista ludzka to nawet jest milusińska ;-)
Brak znajomości zasad zubaża życie...tracisz całą przyjemność w ich łamaniu.
Jasne , że zerwanie kilku jagód nie narusza równowagi w danym ekosystemie ale biorąc pod uwagę tłok jaki jest na tatrzańskich szlakach łatwo się domyśleć po co te i inne zasady zostały ustalone.W Tatrach pojawiły się niedawno jabłonie, bo ktoś ( a pewnie kilka ktosików )uznał, że taki ogryzek to przecież materiał biodegradalny. Świat pełen jest ekspertów, którzy zawsze znajdą racjonalne uzasadnienie i podważą każdą prawdę tworząc inną, wygodniejszą i praktyczniejsza.
Dary natury najsmaczniejsze są zrywane wprost z krzaczka lub drzewa - wie to każde dziecko :-)
Na drugim biegunie jest dorosły, który wie, że nie każdy krzaczek ma owoce do spożycia i jest świadom konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji. A po środku jest rodzic, który mówi co wolno a co jest zabronione.
Granice porządkują świat dziecka i dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa.Kiedy jestem sama przechodzę przez ulice nie tylko na pasach i nie tylko na zielonym świetle ;-) Przy dzieciach, zarówno własnych jak i obcych nie zrobię tego .
Jestem gotowa przyjąć Sylwetrze dalsze wyrazy współczucia ;-)
A tymczasem pozdrawiam Cię :-)
Czarny Staw zdobyty !
25 czerwiec 2009 00:41
Sylwestrze mam wrażenie, że lekceważysz zagrożenie zarażenia się tasiemcem a z tonu Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś ekspertem nie tylko w dziedzinie medycyny ale również kabaretu ;-)
3 przypadki bąblowicy wykryto w Małopolsce, co wcale nie oznacza, że wykryto wszystkie ;-)
Oczywiście możemy sprowadzić tę rozmowę do granic paradoksu albo propagować hasło "mądrzy ludzie żyją w brudzie" albo "częste mycie skraca życie" bo zawiera w sobie elementy prawdy.
Nie przekonują mnie także Twoje argumenty, że skoro inni popełniają większe" bezeceństwa" to mnie wolno robić" bezeceństwa "małe. Zjedzenie niemytych jagód zerwanych w parku nie jest "bezeceństwem" ale równie dobrze możemy uważać, że oderwanie sobie maleńkiego kawałka rafy nim nie jest, zwłaszcza, że do oceanów wrzucamy masę śmieci...czyli inni postępują jeszcze gorzej. Jeśli takie pejoratywny/relatywny stosunek do świata przekażemy dzieciom to nie wróży to światu dobrze.
Nie bierz proszę Ewo tych uwag do siebie , bo absolutnie nie mam na celu atakować Twojej rodzicielskiej postawy . Dyskusja zatoczyła szerszy krąg :-)
Czarny Staw zdobyty !
24 czerwiec 2009 19:05
hmmm...jest magia w spotkaniu z dzikim zwierzęciem, magia natury- niedostępna dla człowieka współczesnego z wielu powodów. Ja często mam okazję obserwować sarny, zające, kuny, gronostaje i najróżniejsze ptaki bo mieszkam w pobliżu lasu. Zdarza się, że sarna zawędruje do mojego ogrodu. Zawsze są to fascynujące dla mnie doświadczenia jednak mam coraz częściej wrażenie, że te zwięrzeta, które nazbyt często przebywają w pobliżu człowieka tracą swój instynkt samozachowawczy.Pamiętacie sprzed lat historie Magdy -niedźwiedzicy i jej dzieci? Tu można o niej poczytać : http://www.mount.cad.pl/p/magda/magda.htm
Ma smutny koniec.
Takie spotkanie z niedźwiedziem z pewnością nie jest zależne od naszej woli i z pewnością byłoby również dla mnie silnym przeżyciem ale wolę jednak nie dostąpić tego zaszczytu, zwłaszcza gdy wędruję po górach z dziećmi. Rozumiem Twoją fascynację Ewo i chęć podzielenia się z nami tym doświadczeniem. Spotkanie z niedźwiedziem jest realne i fajnie, że ten wątek pojawił się w naszych rozmowach.
Czarny Staw zdobyty !
24 czerwiec 2009 17:37
Jedzenie jagód wprost z krzaczka jest niebezpieczne z uwagi na boblowicę roznoszoną przez lisy, których jest pod dostatkiem również w Tatrach.Do zarażenia człowieka dochodzi np. przez przypadkowe połknięcie jaj tasiemca jedząc niemyte jagody i owoce leśne takie jak poziomki, borówki, maliny , do których mogą być przyczepione jaja bąblowca.
Owoców w parku nie je się także DLA ZASADY ;-) dzieci tych i innych zakazów potrzebują ;-) Dla ich własnego dobra warto stawiać im granic i konsekwentnie ich przestrzegać.

Narobiliście mi ochoty na te czarne smakowitości.
Pozdrawiam :-)
Świstówka Roztocka
08 czerwiec 2009 22:23
Według mojej oceny szczególnie niebezpieczny jest moment po stronie Morskiego Oka, niespełna pół godziny przed schroniskiem. Kiedyś były tam łańcuchy ale kilku lat temu stok obsunął się i obecnie trzeba ostrożnie przejść po stromej skale kilkanaście metrów bez żadnych zabezpieczeń. W trudnych warunkach pogodowych jest to duże niebezpieczeństwo nie tylko dla siedmiolatka. Nie bez powodu trasa ta jest zamknięta dla turystów do końca maja.
Inwazja na "polskie szlaki"
05 czerwiec 2009 22:55
Właśnie to mnie zdziwiło, bo ja też używam przeglądarki Mozilla Firefox i ani razu nie doświadczylam tej namiotowej przemocy. Może to ma związek z serwerem? Albo z oprogramowaniem antywirusowym?
Fajnie Łukaszu, że unieszkodliwiłeś natręta a być może , że z tej okazji znikły również inne reklamy, które naprzykrzały mi się. Dziękuję Łukaszu :-)
Inwazja na "polskie szlaki"
05 czerwiec 2009 18:54
Ja tu od tygodnia jestem codziennie i ani razu namiocików nie widziałam.
Jeden dzień to zdecydowanie za mało aby zobaczyć wszystkie urokliwe miejsca w Tarnowskich Górach a tym bardziej okolicy. Tego samego dnia byliśmy także z Świerklańcu i Radzionkowie oraz w Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach. Okolica urzekła mnie zielenią i świeżością.
Znajdziesz nas na:
PolskieSzlaki.pl - polskie atrakcje - popularny portal turystyczny tworzony od 2005 roku przez aktywną rodzinkę złożoną dziś z mamy, taty i trzech córek. Sercem Polskich Szlaków jest blog z ciekawymi wpisami i fotorelacjami z wypraw oraz opisy atrakcji turystycznych w Polsce z pięknymi zdjęciami i informacjami praktycznymi. W sezonie notujemy 50 tys. Użytkowników na dzień, poza sezonem około 10 tys. Na profilu facebookowym mamy ponad 40 000 polubień, a na Instagramie 3 200 Obserwujących.
Copyright 2005-2021